Zdjęcie: Jegor Komarow unsplash.com
12-07-2026 09:00
Wizyta polskiego wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza na Wołyniu była relacjonowana w ukraińskich mediach, które podkreślały jej znaczenie w kontekście obchodów upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej. Podczas oficjalnych uroczystości na cmentarzu katolickim w Ołyce szef resortu obrony wezwał do budowania polsko-ukraińskiego pojednania w oparciu o prawdę historyczną oraz prace ekshumacyjne, które nie będą podlegać ograniczeniom.
„Nie przybyłem tutaj po to, aby rozdrapywać ranę, ale żeby ona się zagoiła. Aby jednak mogła się zagoić, najpierw musi zostać odpowiednio opatrzona” - mówił polski wicepremier. W uroczystościach złożenia kwiatów pod pamiątkowym krzyżem wzięli udział również przedstawiciele ukraińskiej administracji, w tym szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Alforow, który zaapelował o odpowiedzialne podejście do przeszłości, wolne od politycznych manipulacji. Ze strony ukraińskiej zapowiedziano także odprawienie wspólnych nabożeństw żałobnych w parafiach diecezji wołyńskiej za wszystkie niewinne ofiary konfliktu.
Jak zauważyła z kolei agencja Ukrinform, kwestia rozliczenia przeszłości była podnoszona przez najwyższe władze w Warszawie. Premier Donald Tusk ogłosił w specjalnym wystąpieniu, że polskiemu rządowi udało się doprowadzić do wznowienia poszukiwań i ekshumacji osób zamordowanych na terytorium Ukrainy. Zapowiedział również wzniesienie w stolicy Muru Pamięci z wiecznym ogniem, na którym znajdą się nazwiska wszystkich zidentyfikowanych ofiar. Z kolei prezydent RP Karol Nawrocki wezwał do wprowadzenia ustawowego zakazu używania w Polsce czerwono-czarnych barw OUN-UPA, przyrównując je bezpośrednio do symboliki narodowosocjalistycznej.
Jednak jak podała "Ukraińska Prawda", spory na tle historycznym przeniosły się ostatecznie na forum międzynarodowe, skutkując odpowiednim zapisem w Parlamencie Europejskim. Eurodeputowani przyjęli szeroką rezolucję wspierającą Kijów w walce z rosyjską agresją, jednak w rozdziale dotyczącym negocjacji akcesyjnych umieścili punkt krytykujący prezydenta Wołodymyrа Zełenskiego. Wprowadzona poprawka potępia decyzję ukraińskiego przywódcy o nadaniu jednostce wojskowej imienia formacji powiązanej z UPA, określając to mianem niepotrzebnej eskalacji, która ignoruje wrażliwość i ból polskich rodzin. Rezolucja odzwierciedla polski punkt widzenia głównie z powodu skutecznej akcji dyplomatycznej europosłów z nadwiślańskich partii głównego nurtu, którzy zdominowali debatę plenarną.
W Kijowie reakcja Brukseli wywołała sprzeciw. Rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Georgij Tychyj określił wplatanie tematów dwustronnych w unijny dokument jako całkowicie niestosowne i wezwał do powrotu do dyskusji na poziomie ekspertów. Jak to trwa od początku tego kryzysu, ukraińscy komentatorzy uparcie twierdzą, że obecny kryzys jest spowodowany walką polityczną w Polsce. Tym niemniej, jak napisał Anatolij Marcinkowski z "UP", ujawniło to słabość ukraińskiego lobbingu w unijnych instytucjach, gdzie Kijów nie dysponuje obecnie prawem głosu ani możliwością przedstawienia swoich racji. W tym kontekście jako potencjalne rozwiązanie problemu wskazuje się koncepcje zgłaszane przez polityków litewskich i niemieckich, które zakładałyby dopuszczenie państw kandydackich do udziału w debatach instytucji europejskich jeszcze przed ich oficjalnym wstąpieniem do Wspólnoty.