Zdjęcie: Pixabay
07-07-2026 11:04
Według lokalnych mediów, mieszkańcy Królewca nadal mierzą się z kryzysem paliwowym. Choć w poniedziałek, sytuacja na lokalnych stacjach benzynowych uległa "lekkiej poprawie", a czas oczekiwania na tankowanie uległ skróceniu, to na wielu stacjach wzdłuż głównych arterii miasta, takich jak Prospekt Moskiewski, wciąż utrzymują się kolejki.
Dostępność surowca pozostaje jednak nadal jest różna – podczas gdy na stacjach koncernów Teboil i Łukoil dostępne były wszystkie rodzaje benzyny oraz oleju napędowego, punkty należące do sieci Surgutnieftegaz i Baltneft były całkowicie pozbawione paliwa. Największe zatory generują kierowcy poszukujący benzyny 95-oktanowej, a czas oczekiwania na napełnienie baku wynosi obecnie średnio około pół godziny.
Miejscowa narracja propagandy układa się w nowy wzór. Teraz w przekazie podkreśla się, że braki paliwa doprowadziły do powstania specyficznych zachowań wśród kierowców. W ogonkach przed dystrybutorami wykształciła się nieoficjalne porozumienie, obejmujące zakaz blokowania wyjazdów czy zamawiania posiłków w restauracjach na stacji, gdy za danym pojazdem oczekują kolejni chętni. Kierowcy organizują się również w grupach sąsiedzkich, tworząc sieć tzw. zwiadowców, którzy na bieżąco monitorują i przekazują informacje o nowych dostawach paliwa.
Według tych przekazów ma dochodzić także do aktów solidarności ze strony lokalnego biznesu – pracownicy jednej z restauracji w dzielnicy Leningradzkiej zdecydowali się na darmowe rozdawanie żywności i wody osobom uwięzionym w zatorach. Zjawisko to ma jednak też negatywne skutki, gdyż blokady powodowane przez oczekujące auta utrudniają funkcjonowanie komunikacji miejskiej, uniemożliwiając m.in. sprawny dostęp pasażerów z niepełnosprawnościami do przystanków autobusowych.
Władze regionalne wciąż tłumaczą obecne zawirowania cenowe i podażowe strukturą zakupów mniejszych operatorów rynku paliwowego. Pierwszy zastępca gubernatora obwodu królewieckiego Walerij Szerin wyjaśnił, że niezależne stacje benzynowe, w przeciwieństwie do dużych, zintegrowanych pionowo koncernów naftowych, zaopatrują się u pośredników lub poprzez giełdę, gdzie ilość wolnego surowca drastycznie zmalała. Przekłada się to na ceny wyższe nawet o 15–20 rubli na litrze w porównaniu do dużych sieci.
Rząd regionalny przyznaje, że spadek wolumenu sprzedaży podnosi koszty własne paliwa, a koncerny zostały pozbawione części zysków z eksportu, jednak zapewnia, iż sytuacja jest kontrolowana przez Federalną Służbę Antymonopolową i drastyczne skoki cen nie są przewidywane.Warto wspomnieć, że jak wspominaliśmy, kryzys zbiegł się w czasie z hucznymi, trzydniowymi obchodami 80-lecia utworzenia obwodu na stadionie Rostiech Ariena, które przyciągnęły ponad 30 tysięcy widzów.