Zdjęcie: Pixabay
17-08-2026 09:18
Mołdawia zmaga się wciąż z efektami problemów energetycznych, które nastąpiły z powodu problemów z niskim stanem Dunaju, co spowodowało wyłączenia w Rumunii. W rezultacie Mołdawia musi kupować drogi prąd na rynku, co spotkało się z pytaniami o połączenie z Naddniestrzem. Jak się okazało, po rezygnacji z prądu z naddniestrzańskiej elektrowni MoldGRES, dalsze użytkowanie tego połączenia Kiszyniów uznaje za nieuzasadnione ekonomicznie i prawnie.
Dotychczasowe niskie ceny w tym zakładzie wynikały wyłącznie z darmowego gazu od Gazpromu, jednak spadek dostaw gazu do regionu uniemożliwia produkcję energii dla Mołdawii. Wytwarzanie prądu z surowca kupowanego po cenach rynkowych byłoby zbyt kosztowne, a próba dostosowania urządzeń do węgla sprowadzanego z Afryki Południowej lub USA wymagałaby wielomilionowej modernizacji. Istotną przeszkodą są również unijne sankcje nałożone na właściciela obiektu, rosyjską spółkę Inter RAO UES.
„W ostatnich dniach znów pojawiły się pytania, dlaczego nie kupujemy energii elektrycznej z elektrowni MoldGRES, skoro wcześniej była tańsza. Przede wszystkim należy wyjaśnić, skąd brała się ta "tania energia". MoldGRES wytwarzała prąd z gazu ziemnego dostarczanego przez Gazprom, za który region naddniestrzański nie płacił. Umowa z Gazpromem, która pozwalała na funkcjonowanie tego modelu, w zakresie odpowiednich dostaw nie jest już realizowana” – oświadczył mołdawski minister energii Dorin Junghietu.
W tej sytuacji Mołdawia stawia na rozwój wolnego rynku oraz magazynów energii, których pojemność w przyszłym roku może wzrosnąć co najmniej trzykrotnie. Dobowe wahania stawek stwarzają wyraźny impuls do gromadzenia taniego prądu z odnawialnych źródeł w ciągu dnia i wykorzystywania go podczas wieczornego szczytu. Zmiany przyspieszyły po przełamaniu monopolu państwowej spółki Energocom, co pozwoliło na uruchomienie całodobowych transakcji giełdowych. „Jestem przekonany, że sygnały cenowe, które się teraz pojawiły, doprowadzą do co najmniej trzykrotnego wzrostu pojemności magazynów energii. Będzie to miało również wpływ na ceny” – ocenił były minister energii Victor Parlicov, dodając jednak, że opóźnione wdrożenie mechanizmów rynkowych uniemożliwiło wykorzystanie tego potencjału podczas mijającego lata.
Mimo wyzwań państwowy dostawca Energocom w pełni pokrył bieżące zapotrzebowanie kraju na połowę sierpnia. Większość energii sprowadzono na podstawie zagranicznych umów dwustronnych, a resztę zapewniły mołdawskie źródła odnawialne, elektrociepłownie oraz zakupy na rynku dnia następnego w Rumunii. Ze względu na wysokie ceny na giełdach władze kraju apelują do mieszkańców o ograniczanie zużycia prądu.