Zdjęcie: Pixabay
11-08-2026 09:49
Gwałtownie obniżający się poziom wody w Dunaju doprowadził do zwołania w trybie zdalnym unijnej Grupy Koordynacyjnej do spraw Energii Elektrycznej, podczas której delegaci z Rumunii zabiegają o wsparcie w obliczu pogłębiającego się kryzysu. W rejonie elektrowni Cernavodă poziom rzeki spadł w poniedziałek o 2 m 27 cm poniżej poziomu normalnego, co przy braku opadów grozi koniecznością wstrzymania pracy drugiego bloku tamtejszej elektrowni jądrowej - przypomnijmy, że z połączenia z Rumunią korzysta również mołdawski system energetyczny.
Równie niepokojąca sytuacja występuje na Dniestrze, gdzie poziom wody w ukraińskim zbiorniku Nowodniestrowsk obniżył się od początku sierpnia o kolejne ćwierć metra. Znajduje się on obecnie na poziomie stu dwunastu metrów i siedemdziesięciu sześciu centymetrów, co stanowi wynik o ponad osiem metrów niższy od normy. Według prognoz resortu środowiska opady zdolne poprawić warunki na tej rzece nadejdą najwcześniej w październiku, co sprawia, najbardziej trudnymi miesiącami będą sierpień i wrzesień. W związku z tym władze Mołdawii zaapelowały o oszczędzanie wody, a ocenie bieżącego stanu rzeki posłuży zaplanowane na jedenastego sierpnia posiedzenie Komisji Dniestrzańskiej.
Sytuację w Mołdawii dodatkowo pogarsza skażenie Dniestru substancjami ropopochodnymi, do którego doszło po marcowych atakach wojsk rosyjskich na obiekty energetyczne na Ukrainie. Uderzenie w Dniestrzańską Elektrownię Wodną doprowadziło do wycieku oleju, którego plamy zaobserwowano dziesiątego marca. Mołdawska Prokuratura Generalna prowadzi w tej sprawie śledztwo dotyczące wywołania szkód o szczególnie wielkich rozmiarach. „Prokuratura prowadzi sprawę z artykułu, który przewiduje karę pozbawienia wolności do lat pięciu” – potwierdziła rzeczniczka prasowa organów ścigania Violina Moraru. Za doprowadzenie do takiego skażenia osobom fizycznym grozi więzienie, a podmiotom prawnym – grzywny sięgające sześciuset tysięcy lejów oraz ryzyko zawieszenia działalności lub całkowitej likwidacji.