Zdjęcie: Pixabay
13-08-2026 08:51
Doniesienia o paraliżu królewieckiego transportu na granicy litewsko-białoruskiej spotkały się ze stanowczym zaprzeczeniem ze strony białoruskich władz celnych. Tamtejszy Państwowy Komitet Celny odniósł się do informacji, według których na Białorusi uwięziono około 300 ciężarówek z rejestracją z Królewca, wjeżdżających od strony Litwy.
Miejscowi przewoźnicy alarmują, że przetrzymywanie pojazdów na parkingach ze względu na trwające miesiącami procedury kontrolne powodują duże straty firm. Białoruskie służby odpierają te zarzuty i przekonują, że ruch towarowy rzekomo przebiega bez zakłóceń, a przez granicę białorusko-litewską przejeżdża średnio około 80 zestawów (ciężarówka + naczepa) z obwodu królewieckiego na dobę.
Białoruskie organy celne starają się przedstawić cały problem jako marginalne działania związane ze zwalczaniem przestępczości skarbowej. Zgodnie z ich wersją w strefach odpraw wstrzymano ruch jedynie kilkunastu zestawów. „A obecnie w strefach kontroli celnej na terenie Białorusi znajduje się zaledwie 16 tirów, z czego 11 na rosyjskich numerach rejestracyjnych, które zatrzymano z powodu podejrzeń o naruszeniu prawa przy ich wwozie” – poinformował białoruski urząd.
Co warte odnotowania, przedstawiciele służb utrzymują, że zatrzymania wynikają z wykrycia nielegalnego procederu dotyczącego fałszowania pochodzenia samochodów. „Chodzi o jeden z rozpowszechnionych sposobów uchylania się od opłat celnych – przemieszczanie pojazdów pod pozorem zarejestrowanych już w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. W tym celu sprawcy fałszują numery VIN, tablice rejestracyjne, dowody rejestracyjne” – wyjaśniają białoruskie władze celne.
Mimo że doniesienia prasowe wskazują na przewlekłe, trwające nawet do czterech miesięcy ekspertyzy, Mińsk twierdzi, że wszelkie weryfikacje zamykają się w okresie do 20 dni roboczych, a poszkodowane firmy mogą podstawić zastępcze pojazdy do dalszego przewozu ładunków. Z oficjalnych danych wynika, że w pierwszej połowie 2026 roku białoruskie służby wykryły 60 prób nielegalnego wwozu pojazdów oraz naczep, z czego w kilkunastu przypadkach dopatrzono się znamion przestępstwa, a dla 26 aut o wartości przekraczającej 1,8 miliona rubli białoruskich zakończono już dochodzenia. Tym niemniej oficjalna narracja o sprawnie działających procedurach kontrastuje z relacjami samych przewoźników, dla których trwające wstrzymania transportów stanowią poważny cios finansowy.