Zdjęcie: Pixabay
12-08-2026 08:06
Choć oficjalne zgłaszanie kandydatur na urząd prezydenta Estonii rozpoczyna się 21 sierpnia, a pierwsze głosowanie w Riigikogu zaplanowano na 2 września, w parlamencie wciąż brakuje ponadpartyjnego porozumienia. Do wyłonienia prezydenta w parlamencie wymagana jest większość 68 głosów, czym nie dysponuje żadna z obecnych partii. W efekcie uwaga polityków skupia się na dwóch głównych postaciach: sprawującej funkcję kanclerza sprawiedliwości Ülle Madise oraz rektorze Politechniki w Tallinnie Tiicie Landzie.
Kluczowe ustalenia przekazano po posiedzeniu parlamentarnej Rady Seniorów, którego celem było poznanie propozycji poszczególnych ugrupowań. „Ülle Madise potwierdziła, że jest gotowa kandydować na prezydenta” – oświadczył przewodniczący parlamentu Lauri Hussar, ogłaszając start procedury zbierania podpisów poparcia. Propozycję jej wystawienia poparły Partia Reform, Partia Socjaldemokratyczna oraz Eesti 200, podczas gdy EKRE wskazała Marta Helme. Sama zainteresowana uzależnia swój start od poparcia gwarantującego zachowanie apolityczności. „Pytanie nie dotyczy liczby głosów i tego nie mogę nikomu narzucić” – powiedziała kanclerz sprawiedliwości Ülle Madise, podkreślając, że kluczowe jest dla niej uniknięcie etykiety kandydata konkretnej partii. Aby oficjalnie zgłosić pretendenta, wymaganych jest co najmniej 21 podpisów deputowanych. Przedstawiciele opozycji, w tym Partii Centrum oraz ugrupowania Isamaa, wstrzymują się z decyzją do czasu bezpośrednich rozmów z Madise, zwracając uwagę na brak jej jednoznacznej deklaracji.
Z kolei poważną propozycją jest Tiit Land, którego kandydatura zyskała powszechne uznanie środowiska akademickiego. Rektorzy estońskich uczelni wyższych wraz z szefami instytucji naukowych skierowali list do parlamentu, wskazując na międzynarodowe doświadczenie i zdolności przywódcze szefa tallińskiej uczelni technicznej.
Do tej propozycji przychylnie odnosi się Partia Centrum, której lider Mihhail Kõlvart docenił bezstronność oraz praktyczne podejście naukowca. „Używając pojęcia chemicznego, jestem neutralny, jeśli chodzi o prezydenturę” – zadeklarował rektor Politechniki w Tallinnie Tiit Land, wyrażając gotowość do objęcia funkcji w przypadku uzyskania zaufania posłów. Wśród pozostałych osób rozważających start wymienia się dyplomatę Hannesa Hanso, przedsiębiorcę Indreka Laula, Maive Rute z KE oraz Marta Helme z konserwatywnej Partii EKRE, która nie posiada jednak wystarczającej liczby mandatów do samodzielnego zgłoszenia kandydata.
Scenariusz podziału głosów między dwóch silnych kandydatów sprawia, że szanse na rozstrzygnięcie wyborów w pierwszym etapie maleją. „Dziś wola porozumienia w parlamencie istnieje, ale bardziej realistyczne wydaje się, że sprawa trafi ostatecznie do zgromadzenia elektorów” – oceniła ekspertka do spraw komunikacji politycznej Annika Arras, zwracając uwagę na dążenie opozycji do realizowania własnych celów przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.
Podobne przewidywania wyrażają politycy socjaldemokratów, zauważając, że brak jednomyślności obozu rządzącego i opozycji doprowadzi do podziału głosów w Riigikogu. „Nie ma porozumienia ponadpartyjnego” – podsumował poseł Partii Socjaldemokratycznej Raimond Kaljulaid, wskazując, że bez wycofania się jednego z głównych kandydatów parlament nie zdoła wyłonić nowej głowy państwa.