geopolityka • gospodarka • społeczeństwo • kultura • historia • Białoruś • Estonia • Litwa • Łotwa • Mołdawia • Obwód Królewiecki • Ukraina • Trójmorze • Trójkąt Lubelski

Opinie Komentarze Analizy

Zdjęcie: Eric Heitfield Flickr.com

Odwracanie uwagi

Michał Mistewicz

16-07-2024 09:30


Obserwując ostatnie dni z boku, odnoszę wrażenie, że jako społeczeństwo, a przede wszystkim cała rzesza ekspertów, znakomicie ulega procesowi klasycznego odwracania uwagi od kwestii nam znacznie bliższych i o wiele ważniejszych. Ulegamy więc zbiorowej manii dyskutowania i to ze szczegółami o sprawach, które dzieją się tysiące kilometrów od nas i nie mamy na nie żadnego wpływu. Owszem, przyjmujmy zaoceaniczne fakty takimi jakimi one są, natomiast niech nie zajmuje nam to więcej czasu, niż to jest - w tej akurat chwili -  istotnie warte. Wspominam o tym, gdyż w porównaniu do wcześniejszego przykładu, mamy znacznie większy wpływ na to co dzieje się bezpośrednio wokół nas, w obszarze byłej I Rzeczpospolitej. Gdybyśmy tego rzeczywiście chcieli. Co mam na myśli?

Odniosę się krótko to sprawy zmian w TV Biełsat. "Wiemy i widzimy, że obecnie zachodzą nieodwracalne procesy prowadzące do zniszczenia i likwidacji flagowego polskiego projektu soft power na Wschodzie. Jako kolektyw nie możemy na to pozwolić. Dlatego apelujemy o wsłuchanie się w nasz głos i nie niszczenie "Biełsatu" - apelują pracownicy białoruskojęzycznego kanału TVP.

Nie wchodzę teraz w szczegóły samego sporu, zwracam Państwa uwagę na ideę. Jak wiadomo Polska przez ostatnie dekady nie potrafiła wykorzystywać narzędzi z gatunku soft power. Minimalistyczne i niejednorodne trzymanie się przez ostatnie dekady odzyskania wolności, zapisów koncepcji Giedroycia i Mieroszewskiego, spowodowały faktyczny regres naszej obecności na Wschodzie, czego skutki będziemy odczuwać, co najmniej przez następne lata. Innymi słowy, to co miało głęboki sens w ostatniej dekadzie XX wieku, w momencie wstąpienia do struktur zachodnich, należało zmienić. I tutaj powstanie w 2007 roku Biełsatu jest świetną ilustracją takiego nowego podejścia.

Nie tylko w mojej ocenie, istnienie tak ważnego projektu medialnego, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji na samej Białorusi i nasilonych od 2020 roku represji reżimu Łukaszenki wobec społeczeństwa, jest jednym z naszych kluczowych osiągnięć. Niewątpliwie budzi to niechęć ośrodków nam nieprzyjaznych, w tym także różnych środowisk politykierskich "do wynajęcia", wiszących nie tylko u kanclerskich klamek. Przykład białoruskiego kanału, tak ważnego dla białoruskiej diaspory emigracyjnej, w której można mówić w swoim ojczystym języku, ponieważ we własnej ojczyźnie trwa permanentna rusyfikacja, jest tylko jednym z wielu ostatnich przykładów wybijania się na rzeczywistą suwerenność. W gatunku miękkiego wpływu, jako państwo nadal nie mamy przecież za dużo do powiedzenia - niestety lub stety - spychając najczęściej ten temat na barki organizacji pozarządowych "a one niech sobie jakoś radzą".

Przykład takiego traktowania niedocenianych instrumentów, poznałem swego czasu na poziomie lokalnym, gdzie przykład szedł z góry i słowo "dobrze" było lepiej przyjmowane od "a może zrobić w ten sposób". Oczywiście dramat ten w szerszej skali, trwa od tysiącleci.

Podstawą odzyskania suwerenności jest świadomość takiej woli. Ta, bardzo powoli dopiero się rodzi. Istnienie takich możliwości jak powyższy przykład, ukazuje swoje znaczenie właśnie w takich przełomowych momentach historii. Dość powiedzieć, że Rosja znakomicie cały czas wykorzystuje uderzenia swojego młotka propagandowego, który działa także w zachodnich środowiskach naukowych. Przypomnijmy, więc trwające od miesiąca nawoływania Putina do rozpoczęcia rozmów. "Dwukrotnie w ciągu ostatniego miesiąca prezydent Rosji Władimir Putin rzucił pomysł negocjacji pokojowych. Sugeruje to, że uważa, że nadszedł czas, aby spróbować zmusić Kijów do negocjacji z pomocą zachodnich sojuszników Ukrainy. Propozycja Putina dotycząca zawieszenia broni, ogłoszona na dwa dni przed zeszłomiesięcznym szczytem pokojowym w Szwajcarii, miała na celu odwrócenie uwagi od inicjatywy dyplomatycznej Kijowa." - napisał John Lough z Chatham House.

I teraz pojawia się, zauważony przez media ukraińskie, list otwarty podpisany przez 51 laureatów Nagrody Nobla, wzywający do natychmiastowego zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą oraz w Strefie Gazy. Można powiedzieć: pomysł zaszczytny, jakże na czasie... Aby podkręcić obroty medialnej maszynki propagandowej, sięga się też, a jakże, po środki militarne, jak zaskakujące ruchy floty, czy też wycieczki wojsk Łukaszenki nad granice z Ukrainą. To czy te zabiegi odniosą skutek, lub czy jest to niepublikowany efekt szczytu NATO w Waszyngtonie przekonamy się zapewne niedługo. Bo właśnie pojawiły się propozycje prezydenta Zełenskiego, czy niemal równoczesna publikacja badań ukraińskiej opinii publicznej, jako swoista społeczna carte blanche dla takiej inicjatywy.

Tymczasem w Mołdawii, którą czeka październikowy test wyborczy na kilku poziomach, mamy do czynienia z inną odsłoną rosyjskiej propagandy. W czerwcu nastąpiła intensyfikacja kampanii dezinformacyjnych w lokalnych sieciach społecznościowych, a prowadzonych przez zbiegłych z Mołdawii oligarchów Ilana Sora i Wiaczesława Platona. Dziennikarze śledczy zauważyli, że dotychczasowe sposoby walki z dezinformacją nie przyniosły efektów i proponują realne rozwiązania.

Następna kwestia to już bardziej bezpośrednio odczuwane bezpieczeństwo. W minionym tygodniu nasi Czytelnicy zwrócili uwagę na wiadomości z Litwy, gdzie potwierdzono plan przeprowadzenia jesienią ćwiczeń ewakuacji ludności na poziomie krajowym. Jest to tylko kontynuacja informacji, która pojawiła się w końcu maja w trakcie spotkania ministrów spraw wewnętrznych  państw bałtyckich, Polski, Finlandii i Norwegii. Nie można tych wieści odrywać od  wiadomości o obowiązkowych kursach obronnych dla personelu medycznego na Litwie, wypowiedzeniu konwencji o zakazie stosowania amunicji kasetowej, czy innych przygotowań proobronnych państw bałtyckich, jak debata medialna na temat zachowania obywateli w czasie kryzysu na Łotwie. To jak to wygląda w naszym kraju, chyba nie muszę przypominać. Liczy się zmiana perspektywy postrzegania bliskiego niebezpieczeństwa, które jest jakże różne w zależności od odległości od wroga i wielkości państwa.

I wreszcie powiązana w pewnym sensie z początkowym tematem, równie niedoceniana, warstwa symboliczna. Wczoraj w Kownie odsłonięto pomnik króla Polski i wielkiego księcia litewskiego (na Litwie oczywiście w odwrotnej kolejności), Aleksandra Jagiellończyka. Polski odbiorca, który nie zna obrazu historii Jagiellonów według Litwinów, zapyta, dlaczego nie odsłonięto pomnika króla Władysława Jagiełły?

Z grubsza z tych samych z powodów, które opisywałem ostatnio: gdy odległa historia staje się zakładnikiem aktualnych wydarzeń. W tym wypadku, współautor grunwaldzkiego zwycięstwa, został osądzony na Litwie w latach trzydziestych poprzedniego stulecia, za czyny marszałka Piłsudskiego, czyli zajęcie Wilna, a tym samym król został ogłoszony zdrajcą litewskich interesów narodowych. To, że Władysław Jagiełło poprzez Koronę Królestwa Polskiego wprowadził ostatecznie Litwę w cywilizacyjny krąg świata zachodniego, nie miało wówczas żadnego znaczenia.

Jako Polacy, odnotujmy więc pewien postęp i dajmy czas na zmianę litewskiej interpretacji historii: jest zaczyn, jest pomnik Jagiellona. Zresztą autorstwa ukraińskich artystów. Dobre podkreślenie naszej wielowiekowej współpracy. Nawiasem mówiąc, na Ukrainie wczoraj po raz pierwszy świętowano Dzień Ukraińskiej Państwowości choć akurat z okazji przesuniętego w ramach reformy kalendarza, święta Włodzimierza Wielkiego, natomiast na Litwie rocznica Grunwaldu jest Świętem Wojsk Lądowych, a w Polsce, swoje święto obchodzi 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego. W polskim przypadku po cóż nadmiernie irytować naszego zachodniego sąsiada, prawda?

Należy odnotować dymisję premier Estonii. Kaja Kallas odchodzi z krajowej polityki ku uldze rodzimych polityków i części społeczeństwa, która nie wybaczyła jej, czy to inicjatyw podnoszenia podatków, czy też afery związanej z działalnością jej męża. Natomiast z polskiego punktu widzenia, należy dostrzec ożywienie polsko-estońskich relacji, wysłaną przez kierowany przez nią rząd, pomoc dla naszego kraju w postaci wsparcia kontyngentu wojska estońskiego i sprzętu w czasie I fazy kryzysu granicznego, jak też jednoznaczną wspólną postawę wobec Rosji. W krótkim wywiadzie po złożeniu dymisji, stwierdziła, że czuje się polityczną outsiderką. Czy kiedyś wróci do estońskiej polityki, to pokaże czas, natomiast z mojego punktu widzenia, Kaja Kallas jest rą osobą, której nie można odmówić konsekwencji i wyrazistości. O ile nie zostanie w jakiś istotny sposób ograniczona w KE, to godnie zastąpi, swojego bezbarwnego poprzednika na tym stanowisku.

Na koniec, jako klamra spinająca ten i poprzednie komentarze, należy dostrzec zbliżającą się Olimpiadę w Paryżu. Wydarzenia sportowe, które w obecnej sytuacji, może zostać wykorzystane podobnie, jak to było w poprzednich razach. "Biorąc pod uwagę szeroko rozumiane zagrożenia hybrydowe oraz ostatnie ostrzeżenia o możliwych atakach lub sabotażach infrastruktury krytycznej, może to być jeden z elementów operacji prowadzonych przez grupy dywersyjne – np. przez osoby instruowane przez Kreml, jak to miało miejsce w kilku krajach Unii Europejskiej. Jeszcze w połowie czerwca pojawiły się liczne newsy (publikowane z prorosyjskich kont) o zamachach w Paryżu i zagrożeniu dla obywateli Ameryki przybywających do Francji. Co ważne, działania dezinformacyjne ze strony Rosji były obserwowane, z tendencją nasilającą się już od początku 2023 roku. Mer Paryża Anne Hidalgo zaznaczyła, że pomimo zezwolenia przez MKOl na udział w igrzyskach rosyjskich i białoruskich sportowców (z zachowaniem zasad neutralności), nie będą oni mile widziani w Paryżu." - czytamy w najnowszym raporcie nowego polskiego think-tanku, Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.

Myślę, że historia, współczesność i nasza wspólna ocena faktów, może kiedyś będzie początkiem suwerennego, w pełni niepodległego spojrzenia i wyrażania woli w naszej przestrzeni, czego ponownie w czasie tego lata, Państwu i sobie, życzę.


opr. wł.
Bardzo dziękujemy za kolejne wpłaty! Już tylko 710 zł brakuje do naszej opłaty rocznej za serwer. Lista darczyńców. Jednocześnie nadal szukamy potencjalnych inwestorów naszego projektu, który wykracza daleko poza branżę medialną. Zapraszamy do kontaktu.

Informacje

Media społecznościowe:
Twitter
Facebook
Youtube
Spotify
redakcja [[]] czaswschodni.pl
©czaswschodni.pl 2021 - 2024