Zdjęcie: Twitter / X
20-04-2026 09:16
Rosja ponawia działania w celu bezpośredniego wciągnięcia Białorusi w konflikt zbrojny, co potwierdzają najnowsze dane wywiadowcze oraz ruchy wojska przy granicy z Ukrainą. Prezydent Wołodymyr Zełenski, opierając się na raportach naczelnego dowódcy Ukraińskich Sił Zbrojnych, ostrzegł przed ponownymi próbami wykorzystania białoruskiego terytorium do działań agresywnych.
Na obszarach przygranicznych odnotowano budowę nowych dróg dojazdowych oraz przygotowywanie stanowisk dla artylerii, co zdaniem ekspertów jest czytelnym sygnałem przygotowań do potencjalnej eskalacji. Mimo niepokojących sygnałów, strona ukraińska uspokaja, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia powtórną inwazją z kierunku północnego. Szef Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy RBNiO, Andrij Kowalenko, podkreślił, że sytuacja jest w pełni monitorowana, a ewentualne prowokacje graniczne byłyby dla Mińska fatalnym błędem.
W samym Mińsku podejmowane są kroki wskazujące na podnoszenie gotowości bojowej. Łukaszenka podpisał dekret o poborze oficerów rezerwy do armii oraz służb granicznych, obejmujący mężczyzn do 27. roku życia, którzy wcześniej nie odbyli służby. Choć oficjalnie są to rutynowe działania mające na celu uzupełnienie kadr i szkolenie rezerw, odbywają się one w cieniu retoryki o konieczności mobilizacji aparatu państwowego.
Sam Łukaszenka w ostatnim wywiadzie, kategorycznie podkreślał rolę stacjonującej na Białorusi rosyjskiej taktycznej broni jądrowej jako kluczowego elementu ochrony kraju. "Jak sądzicie, po co sprowadziłem tutaj taktyczną broń jądrową, by mącić w głowie całemu światu i kogoś straszyć? Ależ skąd – to czynnik naszej obrony, naszego bezpieczeństwa" – przekonywał dyktator, dodając, że jakikolwiek atak na jego terytorium oznaczałby natychmiastowe uderzenie całego rosyjskiego arsenału.
Łukaszenka zaznaczył również, że przetrwanie jego reżimu jest dla Kremla kwestią strategicznego "być albo nie być". Według niego utrata kontroli nad tym krajem jest dla Rosji nie do zaakceptowania, gdyż oznaczałoby to, że wróg stałby pod Smoleńskiem lub Moskwą. "Jesteśmy ich najbliższymi sojusznikami, jesteśmy ze sobą związani prawnie. Rosja wprost oświadczyła, że użyje całego arsenału broni, broniąc Białorusi. Wie o tym cały świat, wie Ameryka i wie Europa" – stwierdził Łukaszenka. Jednocześnie zasugerował, że ewentualne zagrożenie nie płynie bezpośrednio z Waszyngtonu, lecz z terytoriów państw sąsiednich. Przy tym wskazał na utworzone na zachodzie Rosji zgrupowania wojskowe gotowe do natychmiastowego wsparcia Mińska.
Co warte zauważenia, nowym aspektem wsparcia rosyjskiej agresji jest wykorzystanie białoruskiej infrastruktury telekomunikacyjnej przez rosyjskie drony-kamikadze. Doradca ministra obrony Ukrainy, Serhij Beskrestnow, ujawnił, że rosyjskie drony typu Shahed są masowo wyposażane w karty SIM rosyjskiego operatora T2, które w pasie przygranicznym korzystają z roamingu zapewnianego przez białoruskie sieci. Pozwala to agresorowi na utrzymanie stabilnej łączności i sterowanie maszynami atakującymi Ukrainę oraz przelatującymi wzdłuż granic krajów europejskich, w tym Polski i Rumunii.
Kijów apeluje do światowych operatorów o natychmiastowe zerwanie umów roamingowych z rosyjskim dostawcą. "T2 powinien stać się lokalnym, wewnętrznym rosyjskim operatorem telekomunikacyjnym" – argumentuje Beskrestnow, wskazując na konieczność odcięcia Moskwy od międzynarodowych usług, które są wykorzystywane do prowadzenia terroru powietrznego.