Zdjęcie: Arts Zvirbulis LTV
15-04-2026 08:35
Budowa pasu obronnego na południowo-wschodnim odcinku granicy Estonii wkracza w kluczową fazę dzięki zaangażowaniu lokalnych mieszkańców. W Setomaa 2 Brygada Piechoty rozpoczęła kopanie rowów przeciwpancernych, które powstają głównie na gruntach prywatnych. Właściciele, rozumiejąc powagę sytuacji, udostępnili swoje pola i lasy pod instalacje wojskowe, co pozwoliło na wytyczenie około 20 kilometrów umocnień.
Jak podkreśla kapitan Hardo Toots, doświadczenia z wojny na Ukrainie jednoznacznie dowodzą, że solidnie przygotowany system barier skutecznie powstrzymuje natarcie przeciwnika. Przypomnijmy, że we wrześniu minionego roku Estonia informowała o projekcie czterdziestokilometrowego rowu przeciwpancernego, który ma stać się jednym z kluczowych elementów systemu fortyfikacji. Natomiast w lutym bieżącego roku, wojsko zaczęło instalować pierwsze bunkry w estońskim odcinku Bałtyckiej Linii Obronnej.
Współpraca wojska z cywilami niesie za sobą konkretne rozwiązania administracyjne. Radni Setomaa rozważają zwolnienie rolników z podatku od nieruchomości w zamian za dzierżawę terenów pod cele obronne. Oprócz samych rowów, strategia zakłada wykorzystanie betonowych zapór, znanych jako zęby smoka. Obecnie są one gromadzone w specjalnych punktach składowania, by w razie realnego zagrożenia mogły zostać błyskawicznie rozmieszczone jako wzmocnienie istniejących przeszkód ziemnych.
Obok rozbudowy fortyfikacji, estońskie służby monitorują narastającą aktywność rosyjskiego wywiadu. Margo Palloson, dyrektor generalny Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO), poinformował o zatrzymaniu w minionym roku rekordowej liczby współpracowników rosyjskich służb specjalnych. Wśród nich znaleźli się nie tylko agenci FSB czy GRU, ale także osoby rekrutowane spośród zwykłych obywateli, w tym pracownica sanatorium zbierająca informacje o ruchach wojsk. "Większość incydentów szpiegowskich ma swój początek na terytorium Federacji Rosyjskiej, gdzie dochodzi do typowania i werbunku" – zaznaczył Palloson, ostrzegając przed podróżami za wschodnią granicę.
Mimo rosnącej presji wywiadowczej, dyrektor generalny KAPO uważa, że całkowite zamknięcie przejść granicznych z Rosją nie jest obecnie niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa. Margo Palloson powiedział, że wprowadzone już ograniczenia, takie jak zamknięcie granicy w porze nocnej, stanowią wystarczający środek zapobiegawczy. Według szefa służb kluczowym wyzwaniem pozostaje świadomość obywateli, ponieważ fizyczna blokada nie wyeliminuje zagrożeń – osoby zdeterminowane do współpracy z rosyjskimi służbami mogą podróżować do Rosji przez Łotwę lub kraje trzecie, na przykład Turcję. "W teorii można zamknąć granicę, ale ryzyko wywiadowcze pozostanie, dopóki ludzie będą chcieli tam jeździć" – ocenił Palloson, kładąc nacisk na unikanie podróży na wschód jako najskuteczniejszą formę obrony przed werbunkiem.
Służby bezpieczeństwa zwracają również uwagę na konieczność uszczelnienia procedur wewnątrz państwa, szczególnie w sektorze zamówień obronnych. KAPO alarmuje o zjawisku tzw. efektu obrotowych drzwi, czyli przechodzeniu wysokich urzędników i wojskowych do prywatnych firm z branży zbrojeniowej. Aby uniknąć konfliktów interesów przy kontraktach wartych setki milionów euro, proponuje się wprowadzenie okresów karencji. Zdaniem Pallosona, kluczowe jest, by osoby podejmujące wcześniej decyzje o zakupach państwowych nie mogły natychmiast zasilać kadr przedsiębiorstw, które były beneficjentami tych zleceń.