Zdjęcie: Pixabay
16-04-2026 08:12
Estoński parlament podjął kluczowe decyzje mające na celu ochronę mieszkańców przed gwałtownymi podwyżkami cen energii. Wczoraj, Riigikogu niemal jednogłośnie opowiedziało się za rezygnacją z planowanej na maj podwyżki akcyzy na paliwa silnikowe, olej opałowy, gaz ziemny oraz energię elektryczną.
Nowe przepisy, poparte przez 75 deputowanych przy braku głosów sprzeciwu, mają bezpośrednio zahamować presję inflacyjną wywołaną niestabilną sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie. Według rządowych szacunków, pozostawienie stawek na obecnym poziomie pozwoli zachować w krajowej gospodarce od 40 do 60 milionów euro.
Podczas debaty w parlamencie premier Kristen Michal stanowczo odrzucił postulaty opozycji dotyczące wprowadzenia urzędowych limitów cen paliw. Szef rządu argumentował, że sztuczne zaniżanie kosztów w gospodarce rynkowej jest rozwiązaniem nieskutecznym i historycznie skompromitowanym. „Koncepcja ustalania pułapu cenowego była już testowana w przeszłości, gdy Estonia nie była wolna. Wiemy, że ten system ekonomiczny nie przynosi sukcesu i czyni ludzi biedniejszymi” – podkreślił premier. Według niego odgórne regulacje nieuchronnie prowadzą do niedoborów towarów i powstawania kolejek, dlatego gabinet stawia na mechanizmy rynkowe i zwiększanie siły nabywczej obywateli poprzez reformy podatkowe, w tym zniesienie podatku progresywnego.
Jednak jak zauważają media, na estońskim rynku detalicznym trwa bezpardonowa walka o klienta. Kierowcy w Estonii mogą obecnie zaobserwować drastyczne różnice w kosztach tankowania, sięgające nawet 35 centów na litrze oleju napędowego między stacjami oddalonymi od siebie o zaledwie kilometr. Taka rozbieżność oznacza dla właściciela standardowego auta oszczędność rzędu 14 euro na jednym baku. Przedstawiciele branży paliwowej przyznają, że monitorują konkurencję niemal co chwilę, co prowadzi do absurdalnych sytuacji, w których prezentowane ceny zmieniają się kilka razy dziennie. Agresywna rywalizacja cenowa nabrała tempa po zmianie polityki lojalnościowej przez jedną z wiodących sieci, co zmusiło pozostałych graczy do radykalnych cięć marż w celu utrzymania konkurencyjności.