Zdjęcie: Pixabay
11-04-2026 09:00
Współczesna wojna informacyjna prowadzona przez Rosję przeciwko krajom bałtyckim przybrała w ostatnich dniach formę skoordynowanej operacji, łączącej bezpodstawne oskarżenia dyplomatyczne z próbami destabilizacji wewnętrznej. Moskwa zarzuciła Litwie, Łotwie i Estonii udostępnienie przestrzeni powietrznej dla ukraińskich dronów atakujących cele na rosyjskim terytorium, w tym port w Ust-Łudze.
Na te doniesienia stanowczo zareagowali ministrowie spraw zagranicznych trzech państw bałtyckich, publikując wczoraj wspólny komunikat, w którym całkowicie odcięli się od rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej. Szefowie dyplomacji podkreślili, że ich kraje nigdy nie pozwoliły na wykorzystanie własnego terytorium do operacji zbrojnych przeciwko Rosji, a Ukraina realizuje swoje prawo do samoobrony zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych.
Co warte zauważenie i o czym już wspominaliśmy, wraz z naciskami dyplomatycznymi, w przestrzeni cyfrowej odnotowano zjawisko tworzenia fikcyjnych ruchów separatystycznych. W mediach społecznościowych, takich jak TikTok, niemal jednocześnie pojawiły się konta promujące powstanie rzekomych „republik ludowych” w Kłajpedzie, Narwie i Dyneburgu. Litewskie służby oceniają te działania jako klasyczną operację psychologiczną, mającą na celu budowanie napięcia i zastraszanie społeczeństwa wizją rosyjskiego odwetu. Prokuratura w Kłajpedzie wszczęła już śledztwo w sprawie wpisów kwestionujących integralność terytorialną kraju, a instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo cybernetyczne monitorują aktywność botów, które imitują oddolny aktywizm lokalnych mieszkańców.
Jak wskazują eksperci, strategia Rosji opiera się na nowoczesnych narzędziach, takich jak sztuczna inteligencja, która pozwala na masowe tworzenie fałszywych tożsamości i klonowanie portali informacyjnych znanych europejskich mediów. W ramach operacji określanej jako „Doppelgänger” (podszywanie się) publikowane są artykuły uderzające w jedność Unii Europejskiej i NATO, co ma osłabić poparcie dla walczącej Ukrainy. Jonathan Ross, komentując dążenia do dominacji technologicznej, wskazał na kluczową rolę mocy obliczeniowej w dzisiejszym świecie, stwierdzając: „Nie można mieć sztucznej inteligencji bez obliczeń. Naszym celem jest stworzenie świata, w którym koszty obliczeń są zerowe, co pozwoli ludziom na całym świecie tworzyć innowacje wykorzystujące AI”. Choć słowa te padły w kontekście rozwoju infrastruktury, idealnie obrazują wagę cyfrowego wyścigu zbrojeń, w którym kraje bałtyckie muszą dziś odpierać wielowymiarową agresję.
Zagrożenie płynie również z Białorusi, co stało się przyczyną - również opublikowanego wczoraj - oficjalnego protestu litewskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wilno oskarżyło Mińsk o systematyczne naruszanie przestrzeni powietrznej poprzez wypuszczanie balonów używanych przez przemytników, co zmusiło władze do ograniczenia ruchu nad lotniskiem w Wilnie na wiele godzin. Dodatkowo odnotowano wzrost zorganizowanej nielegalnej migracji, o czym świadczy powstrzymanie kilkuset prób bezprawnego przekroczenia granicy w bieżącym roku. Litwa ostrzegła, że w przypadku kontynuacji tych prowokacji zastrzega sobie prawo do wprowadzenia dodatkowych restrykcji w ruchu granicznym oraz podjęcia nadzwyczajnych kroków w celu ochrony bezpieczeństwa narodowego.