Wiadomości

Podzielone głosy w Estonii na temat jednomyślności w UE

Zdjęcie: Pixabay

Podzielone głosy w Estonii na temat jednomyślności w UE

Dodał: Andrzej Widera

14-04-2026 10:07

Debata o przyszłości unijnej polityki zagranicznej nabrała tempa po zmianach politycznych na Węgrzech, gdzie zakończyły się rządy Viktora Orbána. Impulsem do dyskusji stały się trudności Unii Europejskiej w podejmowaniu wspólnych decyzji w kluczowych sprawach, takich jak wsparcie finansowe dla Ukrainy, sankcje wobec Rosji czy reakcje na konflikty międzynarodowe. W odpowiedzi część europejskich liderów, w tym przedstawiciele Niemiec i Szwecji, zaczęła postulować odejście od zasady jednomyślności w polityce zagranicznej.

Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul zaproponował, by jeszcze w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego zrezygnować z wymogu pełnej zgody wszystkich państw, argumentując, że pozwoliłoby to zwiększyć skuteczność działań Unii na arenie międzynarodowej. W Estonii stanowiska w tej sprawie są podzielone. Minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna sprzeciwił się zniesieniu jednomyślności, wskazując, że obowiązujące traktaty już dziś umożliwiają znajdowanie rozwiązań bez pełnego konsensusu. Jak zaznaczył, „w ciągu ostatniego roku udało się wypracować decyzje nawet w obszarach takich jak sankcje, budżet czy podział środków, mimo braku jednomyślności”.

Innego zdania są niektórzy estońscy eurodeputowani. Urmas Paet od lat opowiada się za zmianą zasad, przekonując, że obawy małych państw przed marginalizacją się nie potwierdziły. Jego zdaniem to właśnie pojedyncze państwo, prowadzące odmienną politykę, było w stanie blokować decyzje całej wspólnoty. „Wymóg jednomyślności osłabia politykę zagraniczną UE i ogranicza jej wpływy” – podkreślił. Podobne stanowisko zajmuje Jana Toom, która określiła niektóre przejawy obecnego systemu jako „absurdalne” i dodała, że „Unia jest krytykowana za powolne reakcje, a jednocześnie sprzeciwia się zniesieniu zasady jednomyślności”.

Zdecydowany sprzeciw wobec zmian wyrażają przedstawiciele estońskich ugrupowań konserwatywnych. Urmas Reinsalu z "Isamaa" ostrzega, że decyzje podejmowane większością kwalifikowaną mogą nie być respektowane przez państwa członkowskie, co mogłoby doprowadzić do rozpadu wspólnej polityki zagranicznej. Jego zdaniem niedopuszczalne byłoby przegłosowywanie regionów takich jak Europa Północna i Środkowa. Podobnie Mart Helme z EKRE uważa, że rezygnacja z jednomyślności oznaczałaby oddanie realnej władzy największym krajom Unii, bez gwarancji jej odzyskania przez mniejsze państwa.

Głosy pośrednie pojawiają się także poza parlamentem. Lavly Perling wskazuje, że w niektórych obszarach, jak polityka zagraniczna czy praworządność, należy rozważyć odejście od jednomyślności, aby uniemożliwić pojedynczym państwom blokowanie działań całej wspólnoty. Jednocześnie zmiana zasad wymagałaby modyfikacji traktatów unijnych, co – jak podkreślają politycy – jest procesem skomplikowanym i obarczonym ryzykiem niepowodzenia. W obliczu narastających kryzysów pojawiają się jednak głosy, że bez reform mechanizm decyzyjny Unii może w przyszłości ulec paraliżowi.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.