Zdjęcie: Pixabay
01-07-2026 09:46
Afera finansowa wokół państwowej spółki MoldATSA wywołała kryzys wizerunkowy mołdawskich polityków. Główną bohaterką skandalu stała się rzeczniczka prasowa instytucji Anastasia Taburceanu, prywatnie kuzynka prezydent Mai Sandu, która w niecały rok zarobiła ponad milion lei.
W 2025 roku jej miesięczna pensja przekraczała 75 tysięcy lei, a w 2026 roku wzrosła do ponad 120 tysięcy. Dodatkowo stanowisko stracił dyrektor firmy Dumitru Vangheli, który sfałszował życiorys, wpisując tam zmyśloną pracę dla linii Air Canada i posiadanie kanadyjskiej licencji pilota. Obydwoje zostali odwołani, a Taburceanu zadeklarowała zwrot pobranych premii i dodatków.
W odpowiedzi na skandal prezydent Maia Sandu zapowiedziała dzisiaj, w specjalnym wystąpieniu, bezwzględną „generalną czystkę” w strukturach państwowych i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności. Odcinając się od działań krewnej, podkreśliła, że nie wiedziała o jej zarobkach ani nie wpływała na jej zatrudnienie. „Nie wiem, co się stało w przypadku Anastasiei Taburceanu, nie poznaję jej, nie potrafię wytłumaczyć tych rzeczy. Niestety, niemal w każdej rodzinie zdarza się czarna owca, przez którą boli głowa. Żałuję tego” - stwierdziła Sandu. Prezydent wezwała służby do rozliczenia nadużyć bez względu na powiązania rodzinne czy partyjne. Sprawą, poza krajowymi organami ścigania, interesuje się również Delegatura Unii Europejskiej w Mołdawii, ponieważ była rzeczniczka pracowała równolegle przy projekcie reform finansowanym ze środków unijnych.
Reakcja rządzącej Partii Akcji i Solidarności (PAS) była natychmiastowa. Przewodniczący ugrupowania Igor Grosu ogłosił wyrzucenie z partii Anastasiei Taburceanu, oraz innych osób zamieszanych w sprawę. Grosu przeprosił obywateli za błędy w wyborze tych osób.
Władze zapowiedziały także głęboką reformę nadzoru nad majątkiem publicznym. Nowe procedury wymuszą obowiązkowe opiniowanie kluczowych nominacji przez Narodowe Centrum Antykorupcyjne oraz Służbę Wywiadu i Bezpieczeństwa. Sama Agencja Własności Publicznej zostanie podzielona na dwa podmioty: jeden przejmie firmy o potencjale komercyjnym, a drugi aktywa pasywne, takie jak nieruchomości czy spółki w upadłości. Państwowe przedsiębiorstwa będą musiały drastycznie zmniejszyć liczby członków rad nadzorczych, obniżyć im pensje oraz regularnie publikować raporty finansowe i audyty zewnętrzne.