Zdjęcie: Pixabay
12-10-2026 11:19
Po niedawnym spotkaniu szefów dyplomacji Polski i Białorusi, szef białoruskiego MSZ Maksim Ryżankou ponownie zadeklarował w państwowej telewizji gotowość do normalizacji relacji, wznowienia handlu oraz współpracy na granicy. Jednak przy tym oskarżył państwa zachodnie o wieloletnią izolację Białorusi i zamykanie przejść granicznych, przekonując, że to strona polska wykazuje obecnie inicjatywę do rozmów. Tymczasem z relacji białoruskiej opozycji wynika, że inicjatywa spotkania wyszła ze strony reżimu Łukaszenki.
Jednak co istotne i co pozbawia złudzeń, wraz z deklaracjami dyplomatycznymi, władze reżimu Łukaszenki na Białorusi, utrzymują retorykę militarną. Minister obrony Wiktar Chrenin skrytykował tworzenie nowych jednostek wojskowych w polskich województwach przygranicznych, ostrzegając przed ryzykiem eskalacji lokalnych napięć w duży konflikt armii i deklarując pełną gotowość bojową białoruskiego wojska. „Próbujemy nawiązać dialog, aby nie doszło do najgorszego, bo drobny konflikt może przerodzić się w duży. Przygotowujemy nasze siły zbrojne i cały naród do tego, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy bronić każdego skrawka ziemi” – oświadczył Chrenin.
Tymczasem koalicja białoruskich organizacji praw człowieka opublikowała oświadczenie, z którego wynika, że rzekoma odwilż jest jedynie pozorna. Choć od połowy 2024 roku na mocy decyzji politycznych na wolność wyszło około 900 więźniów, w tym samym okresie zarzuty karne usłyszało co najmniej 3200 osób, a służby przeprowadziły ponad 28,5 tysiąca zatrzymań i przeszukań. Łączna liczba osób uznanych za więźniów politycznych wzrosła do 4879, z czego niemal 900 wciąż przebywa w więzieniach i koloniach karnych.
Obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że aparat represji jedynie zmienia formy nacisku, przesuwając je w stronę ukrytych i prawnie sankcjonowanych uderzeń w społeczeństwo. Prześladowaniom podlegają całe grupy społeczne, a systematyczne ograniczenia dotykają sfery zawodowej, edukacyjnej i społecznej. Działacze apelują do państw Zachodu oraz organów migracyjnych, aby przy ocenie sytuacji w tym kraju nie sugerowali się wyłącznie liczbą zwalnianych więźniów, lecz brali pod uwagę brak rzeczywistych zmian systemowych, wolności prasy i możliwości bezpiecznego powrotu emigrantów do ojczyzny.