Zdjęcie: Pixabay
09-10-2026 12:53
Ukraina staje przed wyzwaniem wyjątkowo trudnego sezonu grzewczego, w trakcie którego obiekty energetyczne po raz kolejny staną się głównym celem rosyjskich nalotów. Wielogodzinne wyłączenia prądu dotknęły mieszkańców Kijowa oraz licznych obwodów już na początku października, gdy po zniszczeniu kluczowych linii wysokiego napięcia czas bez zasilania sięgał 12 godzin na dobę.
Doniesienia wywiadu wskazują na przygotowania do wyłączenia nawet 15 GW ukraińskich mocy wytwórczych. Celem zmasowanych uderzeń rakietowych i dronowych mają stać się trzy elektrownie jądrowe – Południowoukraińska, Rówieńska i Chmielnicka – a także 10 dużych elektrowni wodnych, lokalne ciepłownie, stacje pomp i zakłady komunalne.
„Energii w większości regionów nie brakuje, ale uszkodzone obiekty uniemożliwiają jej przesyłanie do odbiorców” – wyjaśnił ekspert Hennadij Riapcew. Po serii powtarzających się ataków, trwających nieprzerwanie od lata, naprawy odbywają się w warunkach ciągłego zagrożenia. Choć przed nadejściem mrozów planowano zwiększyć moce do ponad 21 GW, ponawiane uderzenia wymuszają stałe wprowadzanie harmonogramów ograniczeń.
Najbardziej skomplikowana sytuacja grozi dużym miastom, ze szczególnym uwzględnieniem stolicy oraz Odessy. W przypadku masowych uderzeń mieszkańcy Kijowa mogą spędzać bez prądu od 12 do nawet 16 godzin na dobę. „Wróg będzie próbował odciąć Kijów od systemu energetycznego i przekształcić region stołeczny w osobną wyspę” – ostrzegł Wołodymyr Omelczenko z Centrum Razumkowa. W obwodach wschodnich, centralnych i północnych przerwy w zasilaniu mogą sięgać kilkunastu godzin, podczas gdy obwody zachodnie powinny przetrwać zimę w znacznie lepszych warunkach.
Równie poważnym wyzwaniem pozostaje ryzyko paraliżu miejskich sieci ciepłowniczych i wodociągowych. Potencjalne uszkodzenie trzech głównych kijowskich elektrociepłowni zagrozi brakiem ogrzewania dla około 1,5 mln mieszkańców, a instalacje modułowe nie będą w stanie zrekompensować tak wielkich strat. Z kolei wyłączenia prądu unieruchamiają pompy wodociągowe, co przy starych magistralach grozi gwałtownym niszczeniem rur. Eksperci apelują do mieszkańców o uszczelnianie budynków, przygotowanie generatorów oraz baterii, a rodzinom z dziećmi ze stolicy radzą rozważenie tymczasowego wyjazdu na czas największych mrozów.
W odpowiedzi na niszczenie zaplecza cywilnego Kijów zapowiada odwetowe uderzenia w rosyjski sektor naftowo-paliwowy. „Żaden rosyjski urzędnik nie wyobrażał sobie, że »generał Zima« przejdzie na drugą stronę. Zrobimy to tej zimy, jeśli Rosja nadal będzie uderzać w nasz system” – zapowiedział prezydent Wołodymyr Zełenski. Ukraińscy analitycy podkreślają, że osłabianie rosyjskich rafinerii oraz terminali przynosi realne straty ekonomiczne dla Moskwy, co po miesiącu lub dwóch intensywnych ataków może zmusić Kreml do szukania porozumienia w sprawie wstrzymania nalotów na obiekty cywilne.
Napięta sytuacja na froncie wywołuje również silną presję na rynku finansowym, gdzie oficjalny kurs dolara po raz pierwszy w historii przekroczył 45 hrywien, a kurs euro spadł do półrocznego minimum. W odpowiedzi Narodowy Bank Ukrainy sprzedał we wrześniu rekordowe 5,5 mld dolarów z rezerw, podnosząc roczną sumę interwencji do 38,5 mld dolarów. Mimo deficytu handlowego wywołanego blokadą portów morskich, przestojem hutnictwa oraz koniecznością importu komponentów do produkcji broni, eksperci prognozują stabilizację kursu dolara na koniec roku w przedziale 45,5–46,6 hrywny. Czynnikami łagodzącymi kryzys pozostają wsparcie międzynarodowe oraz stałe zapasy surowców, sięgające ponad 15,6 mld m³ gazu i 2,2 mln ton węgla.