Wiadomości

Białoruś: atak na autobus czy prowokacja?

Zdjęcie: Twitter / X

Białoruś: atak na autobus czy prowokacja?

Andrzej Widera

18-06-2026 08:02

Wczorajszy incydent z udziałem autobusu przewożącego białoruskie dzieci w rosyjskim obwodzie briańskim szybko przerodził się nie tylko w sprawę polityczną, ale również w element rosyjsko-białoruskiej kampanii dezinformacyjnej. W wyniku zdarzenia zginęła opiekunka grupy, będąca żoną trenera drużyny piłkarskiej z Reczycy, a osiem osób, w tym sześcioro dzieci, zostało rannych. Według białoruskiego ministra zdrowia Alaksandra Chadżajewa najcięższe obrażenia odniosły dwie osoby – dorosły i dziecko.

Białoruscy medycy skierowani do Rosji wspólnie z rosyjskimi lekarzami ocenili stan poszkodowanych. Mimo deklarowanej przez Moskwę gotowości do dalszego leczenia rannych na miejscu, Mińsk zdecydował o ich przetransportowaniu na Białoruś. W tym celu przygotowano specjalistyczny śmigłowiec medyczny, a poszkodowani mają trafić do krajowych placówek ochrony zdrowia.

Rosyjskie władze od początku twierdzą, że autobus został trafiony przez ukraiński dron. Tę wersję natychmiast zaczęły nagłaśniać białoruskie media państwowe oraz prorządowi komentatorzy, którzy obarczyli odpowiedzialnością Ukrainę jeszcze przed przedstawieniem jakichkolwiek publicznie dostępnych dowodów. Równocześnie w przestrzeni informacyjnej niemal całkowicie pomijano stanowisko strony ukraińskiej.

Kijów stanowczo odrzucił oskarżenia. Przedstawiciele Sztabu Generalnego Ukraińskich Sił Zbrojnych oświadczyli, że we wskazanym czasie ukraińskie drony nie prowadziły działań w rejonie obwodu briańskiego. Z kolei Andrij Kowalenko, szef Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, określił całe zdarzenie operacją dezinformacyjną. Jak stwierdził, „Rosjanie wymyślili "zamach na autobus z białoruskimi dziećmi", licząc na wzbudzenie wśród Białorusinów poparcia dla agresywnych działań przeciwko Ukrainie”. Według niego sprawa nosi znamiona skoordynowanej prowokacji, której nie towarzyszą przedstawione opinii publicznej dowody.

Co warte zauważenia, do oskarżeń pod adresem Ukrainy przyłączyło się także białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Resort potępił atak jako „kolejny akt terroryzmu przeciwko ludności cywilnej” i zażądał wyjaśnień od Kijowa. Jednocześnie w komunikacie pojawiło się znamienne ostrzeżenie dotyczące organizowania zagranicznych wyjazdów, zwłaszcza dzieci. Dyplomaci podkreślili konieczność całkowitego wykluczenia podróży do stref konfliktów oraz regionów graniczących z obszarami działań wojennych. W praktyce oznaczało to przyznanie, że trasy prowadzące przez przygraniczne regiony Rosji nie mogą być uznawane za bezpieczne.

Głos zabrała również liderka białoruskich sił demokratycznych Swiatłana Cichanouska. Składając wyrazy współczucia rodzinom ofiar, wskazała, że odpowiedzialność za ofiary wojny ponosi przede wszystkim Rosja jako państwo prowadzące działania zbrojne przeciwko Ukrainie. Skrytykowała również osoby odpowiedzialne za wysłanie dzieci przez rejon położony w pobliżu strefy działań wojennych. „To nie przypadek, lecz konkretna decyzja konkretnych ludzi u władzy” – podkreśliła.

Na tle intensywnej kampanii medialnej prowadzonej przez rosyjskie i białoruskie media państwowe uwagę zwróciło milczenie Łukaszenki. Mimo że tragedia była szeroko wykorzystywana w przekazach propagandowych i przedstawiana jako dowód ukraińskiej agresji, dyktator nie zabrał głosu publicznie. Jego służba prasowa informowała jedynie o bieżących raportach urzędników i sprawach administracyjnych.


Źródło
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.