Zdjęcie: Wikipedia
04-10-2026 09:00
Zgodnie z przewidywaniami również polskich ekspertów, z sondaży exit poll wynika, że bezdyskusyjnym triumfatorem wyborów do piętnastej kadencji Saeimy została Zjednoczona Lista obecnego premiera Andrisa Kulbergsa, deklasując rywali wynikiem przekraczającym 35 procent poparcia.
Jednocześnie do rangi największego przegranego można zaliczyć ugrupowanie Nowa Jedność, dotychczasowy lider parlamentarny, które z trudem przekroczyło próg wyborczy, zdobywając zaledwie 6,7 procent głosów. "Ludzie chcą zmian i oczekują szczerej rozmowy" – podsumował pierwsze wyniki szef rządu. Premier zapowiedział zmianę podejścia do naprawy finansów, odrzucenie politycznego rozdawnictwa i oparcie przyszłej koalicji wyłącznie na partnerach gotowych zaakceptować nowy plan rządu.
Zgodnie z badaniami, do łotewskiego parlamentu wejdzie łącznie sześć ugrupowań. Na kolejnych miejscach uplasowały się partia Łotwa na Pierwszym Miejscu z wynikiem 11,3 procent oraz socjaldemokratyczni Postępowi z poparciem 11,1 procent. Próg pięciu procent przekroczyły również populistyczny sojusz Suwerenna Władza/Młodzi Łotysze oraz konserwatywne Zjednoczenie Narodowe.
Wynik dotychczas rządzącej Nowej Jedności wywołał sporo gorzkich komentarzy polityków tej partii. „W poprzednich wyborach Nowa Jedność wygrała, a teraz partia de facto cofnęła się do punktu z 2018 roku” – ocenił były premier i były członek tej partii Krišjānis Kariņš. Polityk obarczył winą za ten stan rzeczy byłą szefową rządu Evikę Siliņę, zarzucając jej działania obniżające notowania, a także wytykając błędy formacji. Co ciekawe, z parlamentem najprawdopodobniej pożegna się Związek Zielonych i Rolników, który zdobył zaledwie 3,7 procent głosów.
Co warte zauważenia to fakt, że wybory spotkały się z obojętnością społeczeństwa. Do urn poszło jedynie 51,6 procent spośród ponad 1,5 miliona uprawnionych, co stanowi najgorszy wynik w historii łotewskiego parlamentaryzmu. Poprzedni antyrekord sprzed czterech lat wynosił 54,6 procent. Optymizmu nie przynosi wiadomosć, że 11 procent wyborców oddało swój głos przedterminowo. Największe zaangażowanie wykazali mieszkańcy Liwonii, gdzie zagłosowało 59 procent uprawnionych, oraz gminy Mārupe z rekordowym wynikiem 67 procent. Po przeciwnej stronie wyników znalazła się stolica kraju, w której do urn pofatygowało się jedynie 43 procent wyborców.
Niska frekwencja nie uchroniła komisji wyborczych przed problemami, które sparaliżowały proces liczenia głosów. Przez długi czas po zamknięciu lokali nie otwierano urn, co wywołało konsternację wśród obserwatorów. Przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej Māris Zviedris wyjaśnił, że zator wynikał z konieczności weryfikacji osób, które oddały głos przedterminowo i złożyły go do przechowania. Członkowie komisji musieli sprawdzać w elektronicznym rejestrze, czy żaden z obywateli nie zagłosował dwukrotnie, co w praktyce okazało się procedurą niezwykle czasochłonną. Szef komisji stanowczo zdementował plotki o awarii systemów informatycznych. Wiadomo już, że system głosowania przedterminowego będzie wymagał zmiany przez nowo wybrany parlament.
Aktualizacja, godz. 09:05
Według niemal ostatecznych wyników wyborów do Saeimy, do parlamentu wejdzie sześć ugrupowań, a zdecydowanym zwycięzcą została Zjednoczona Lista (AS) obecnego premiera Andrisa Kulbergsa, uzyskując 35% poparcia i 42 mandaty. Kolejne miejsca zajęły: Łotwa na Pierwszym Miejscu (13%), Suwerenna Władza/Związek Młodych Łotyszy (11%), Zjednoczenie Narodowe (9%), Postępowi (7%) oraz Nowa Jedność (6%), podczas gdy 5-procentowego progu wyborczego nie przekroczył dotychczasowy koalicjant, Związek Zielonych i Rolników (ZZS). Taki podział sił daje premierowi bardzo silną pozycję negocjacyjną, pozwalając mu na potencjalne utworzenie stabilnej koalicji z dotychczasowymi partnerami – Zjednoczeniem Narodowym i Nową Jednością – co zapewniłoby rządowi bezpieczną większość 60 mandatów.