Wiadomości

Łotwa i parasol atomowy nad państwami bałtyckimi

Zdjęcie: Wikipedia

Łotwa i parasol atomowy nad państwami bałtyckimi

Andrzej Widera

01-10-2026 09:05

W obecnej sytuacji presji ze strony Moskwy państwa bałtyckie konsolidują swoje plany obronne, a Łotwa otwarcie dopuszcza możliwość przyjęcia broni atomowej. Prezydent Edgars Rinkēvičs potwierdził, że łotewska konstytucja nie zakazuje rozmieszczania takiego arsenału, a kraj jest gotowy na ten krok, o ile zapadnie w tej sprawie kolektywna decyzja sojuszników. Warto przypomnieć, że litewski Seimas przyjął w pierwszym czytaniu przepisy znoszące konstytucyjny zakaz stacjonowania broni masowego rażenia w kraju.

Prezydent przypomniał, że już w 2003 roku Ryga zobowiązała się do pełnego udziału w mechanizmach odstraszania. „Gdyby nie ochrona nuklearna, myślę, że w Europie już dawno toczyłoby się kilka wojen konwencjonalnych” – ocenił prezydent Rinkēvičs. Zapewnił przy tym, że obecnie nie toczą się żadne bezpośrednie negocjacje na ten temat, jednak państwa regionu pozytywnie przyjmują brytyjską ofertę objęcia parasolem atomowym dziesięciu państw należących do Połączonych Sił Ekspedycyjnych (JEF).

„Użycie broni jądrowej to ostateczność, ale powstrzymuje ona agresora przed nieprzewidywalnymi lub szeroko zakrojonymi działaniami” – wyjaśnił prezydent. Dodał przy tym, że jego państwo w pełni akceptuje natowską doktrynę. „Rozumiemy, że wciąż jest to część wspólnej polityki NATO” – podsumował prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs.

Z kolei jak zauważają media państw bałtyckich, gwarancje bezpieczeństwa dla tego regionu płyną również z Pragi. Czeski premier Andrej Babiš zapowiedział, że w razie rosyjskiej napaści na ten region jego kraj wywiąże się z zobowiązań sojuszniczych  i pośle na front dwie brygady zmechanizowane. Deklaracja ta pada w specyficznym kontekście politycznym, ponieważ obecny rząd w Pradze wstrzymał wcześniej wsparcie wojskowe dla Kijowa i zrezygnował z udziału w unijnych programach finansowania ukraińskiej armii. 

Szef czeskiego rządu przyznał jednak, że Moskwa prowadzi wojnę hybrydową, co krajowe służby wywiadowcze traktują priorytetowo. „Oczywiście, że się przygotowujemy. Jeśli, nie daj Boże, Rosja zaatakuje którekolwiek z państw bałtyckich, to na mocy artykułu 5, który określa zobowiązanie do wzajemnej obrony, musimy wysłać dwie nasze brygady zmechanizowane” – zaznaczył czeski premier Andrej Babiš.

Kategoryczna postawa państw Zachodu wywołuje nerwowe reakcje Kremla, który oskarża Sojusz Północnoatlantycki o tworzenie bezpośredniego zagrożenia dla floty na Morzu Bałtyckim i symulowanie zbrojnej blokady eksklawy królewieckiej. W odpowiedzi na te oświadczenia doradca prezydenta Litwy do spraw bezpieczeństwa narodowego Deividas Matulionis określił rosyjską retorykę mianem bezpodstawnego nacisku psychologicznego. „Stanowczo potępiamy wszelkie groźby użycia siły i retorykę eskalacji. Próby zmuszenia nas przez Rosję do wstrzymania lub ograniczenia pomocy wojskowej dla Ukrainy są daremne. Litwa będzie nadal wszechstronnie i stanowczo wspierać Ukrainę” – podkreślił Matulionis.
 


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.