Zdjęcie: Wikipedia
24-04-2026 08:18
Decyzja o utworzeniu poligonu wojskowego w Kopciowie (Kapčiamiestis) wywołała nie tylko protesty społeczne, lecz także wyraźne napięcia polityczne, ujawniając podziały zarówno w parlamencie, jak i wśród koalicjantów. Seimas przyjął ustawę większością 105 głosów, przy 12 przeciwnych i 4 wstrzymujących się, kończąc tym samym wielomiesięczny proces legislacyjny, który od początku budził kontrowersje.
„Cieszę się, że parlament ma zrozumienie i wolę działania” - mówił bezpośrednio po głosowaniu minister obrony Robertas Kaunas. Przed parlamentem w Wilnie odbywał się protest przeciwników inwestycji. Uczestnicy demonstracji podnosili argumenty dotyczące ochrony przyrody i braku przejrzystości procesu decyzyjnego. Tomas Ramanauskas, reprezentujący lokalną społeczność, zwrócił się do ministra słowami: „Nie odpowiedzieliście na potrzeby społeczności. Zadawaliśmy konkretne pytania, a zostały one zignorowane”. Minister stanowczo zaprzeczył, określając takie zarzuty jako nieprawdziwe i podkreślając, że odpowiedzi były udzielane zarówno ustnie, jak i pisemnie.
Głosowanie w Sejmie ujawniło poważne podziały wśród polityków, szczególnie w szeregach partii Świt Niemna. Przeciwko projektowi zagłosowali jej przedstawiciele z Remigijusem Žemaitaitisem na czele. Z kolei czterech posłów partii wstrzymało się od głosu, a pięcioro – poparło projekt, co pokazało wyraźny brak jednolitego stanowiska ugrupowania.
Krytyczne głosy płynęły także z innych środowisk politycznych. Przeciwko ustawie opowiedzieli się m.in. Dainius Gaižauskas oraz Valius Ąžuolas z partii Związku Zielonych i Rolników, a także niezależni posłowie. „Takiego nieprzygotowanego aktu dotyczącego bezpieczeństwa państwa nie powinno się nawet rozpatrywać. Żadne państwo NATO nie mogłoby sobie pozwolić na taki błąd” - twierdził Dainius Gaižauskas w trakcie debaty. Wcześniej jednak sam popierał projekt, zmieniając stanowisko dopiero po krytyce ze strony wyborców.
Do zarzutów przeciwników odniósł się minister Robertas Kaunas, sugerując, że część sprzeciwu ma podłoże polityczne. „Myślę, że to jest związane z nadchodzącymi wyborami samorządowymi w 2027 roku i część polityków zdecydowała się politykować kosztem bezpieczeństwa kraju” – stwierdził. Podważał także argumenty o braku informacji, zauważając sprzeczności w wypowiedziach niektórych parlamentarzystów, którzy jednocześnie twierdzili, że nie otrzymali dokumentów i że je analizowali.
Zgodnie z przyjętymi założeniami, poligon obejmie 14,6 tys. hektarów i zostanie podzielony na dwie strefy – jedną przeznaczoną na manewry i szkolenia, drugą na strzelania bojowe w zachodniej części, przy granicy z Polską. Na tym obszarze znajduje się 77 gospodarstw w strefie manewrów oraz 13 w części przeznaczonej pod intensywną działalność wojskową. W pierwszym przypadku właściciele będą mogli zdecydować o sprzedaży nieruchomości państwu w ciągu 60 miesięcy, w drugim przewidziano obowiązkowy wykup wraz z rekompensatami, w tym za straty niematerialne.