Zdjęcie: Wikipedia
22-04-2026 08:04
Budowa nowoczesnego kompleksu przemysłowego w północnej części Estonii staje się fundamentem nowej strategii bezpieczeństwa kraju. W Parku Przemysłu Obronnego Põhja-Kiviõli powstanie zakład produkujący amunicję artyleryjską kalibru 155 mm, rakiety 122 mm oraz pociski moździerzowe różnych kalibrów. Za realizację tej gigantycznej inwestycji o wartości około 300 milionów euro odpowiada spółka ARCA Baltics Operations, powiązana z tureckim gigantem zbrojeniowym ARCA Defense. To właśnie o tej transakcji informowano w marcu bieżącego roku.
Decyzja o powierzeniu tego zadania partnerowi z Turcji zapadła po drobiazgowej analizie ofert, w której kluczowe okazały się nie tylko aspekty finansowe, ale przede wszystkim gotowość do transferu zaawansowanych technologii produkcyjnych na teren Estonii.
Nowa fabryka ma rozpocząć produkcję na początku 2028 roku, choć resort obrony wykazuje ambicję, by pierwsze pociski opuściły linie montażowe już pod koniec 2027 roku. Skala przedsięwzięcia jest bezprecedensowa dla lokalnego rynku pracy – przewiduje się stworzenie nawet tysiąca nowych etatów. Lokalizacja w regionie Virumaa Wschodnia nie jest przypadkowa. Wykorzystanie terenów dawnego kamieniołomu pozwala na bezpieczne składowanie materiałów niebezpiecznych, a obecność specjalistów z sektora górniczego gwarantuje dostęp do kadry obytej z materiałami wybuchowymi.
„Górnictwo jest tam bardzo silne, a liczba wykwalifikowanych pracowników mających kontakt z materiałami wybuchowymi jest znacząca. Zapewne stworzy to w Virumaa Wschodnia zupełnie nowe środowisko społeczno-gospodarcze” - mówił Hanno Pevkur, minister obrony.
Jednak warto rozpatrywać te decyzję z innego punktu widzenia. Inwestycja zyskuje na znaczeniu w obliczu wieści płynących z Waszyngtonu. Amerykańska administracja, przedkładając własne potrzeby związane z konfliktem z Iranem, podjęła decyzję o czasowym wstrzymaniu dostaw kluczowego uzbrojenia dla europejskich sojuszników. Problemy dotyczą przede wszystkim amunicji do systemów HIMARS oraz zestawów przeciwpancernych Javelin, co stawia Estonię w trudnym położeniu logistycznym. Choć systemy HIMARS kosztowały setki milionów euro, obecnie ich pełna użyteczność stoi pod znakiem zapytania ze względu na brak pocisków. „Oznacza to, że kupiliśmy za miliardy bardzo drogą broń HIMARS, z którą w zasadzie nie ma co zrobić” - zauważa minister Pevkur.
Eksperci wskazują, że amerykański przemysł obronny nie nadąża z produkcją, co zmusza państwa bałtyckie do rewizji swoich planów zakupowych. Meelis Oidsalu, analityk ds. bezpieczeństwa, zwraca uwagę, że obecny kryzys jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla całej Europy. Jego zdaniem kraje takie jak Estonia muszą zacząć traktować innych dostawców jako równorzędne alternatywy dla USA. „W dłuższej perspektywie USA z całą pewnością stracą przez to rynek. Inni sprzedawcy, inne państwa będą mogły sprzedawać Estonii więcej” – zauważa Oidsalu. Jednocześnie przestrzega przed pochopnym zrywaniem kontraktów z Amerykanami, ponieważ znaczna część tych zakupów jest współfinansowana przez specjalne fundusze USA. Zerwanie więzi zbrojeniowych w tym momencie byłoby nieuzasadnione ekonomicznie, gdyż oznaczałoby rezygnację z amerykańskiego wsparcia finansowego dla własnego eksportu broni.
W tej sytuacji Tallinn kieruje się coraz mocniej w stronę Seulu. Estonia podpisała już umowy na południowokoreańskie systemy rakietowe Chunmoo, które są technologicznie zbliżone do amerykańskich wyrzutni HIMARS. Zdaniem generała Martina Herema, jeśli opóźnienia w dostawach z USA przekroczą dwa lata, konieczne będzie radykalne przyspieszenie współpracy z Koreą lub poszukiwanie zupełnie nowych rozwiązań technicznych. Generał zachowuje jednak spokój w kwestii systemów przeciwpancernych. „Jeśli chodzi o amunicję do Javelinów, odważę się nawet powiedzieć, że nie jest źle. Prawdopodobnie mamy już tę amunicję, a posiadamy też środki alternatywne, różne środki przeciwpancerne” - mówił Herem. Znacznie gorzej wygląda sytuacja z amunicją do systemów dalekiego zasięgu, gdzie brak terminowych dostaw realnie obniża zdolność do rażenia celów na głębokim zapleczu przeciwnika.
Co istotne estoński rząd deklaruje pełne wsparcie dla inwestycji w Kiviõli, przeznaczając 10 milionów euro na przygotowanie niezbędnej infrastruktury, w tym dróg dojazdowych oraz przyłączy gazowych i wodnych. Aby wyeliminować biurokrację, w urzędach powołano dedykowanych koordynatorów, których zadaniem jest błyskawiczne procesowanie pozwoleń dla przemysłu obronnego. Choć w przestrzeni publicznej pojawiały się wątpliwości dotyczące przeszłości właściciela firmy ARCA i dawnych podejrzeń o korupcję, minister Pevkur ucina te spekulacje, zapewniając o drobiazgowej kontroli przeprowadzonej przez służby państwowe. „Poprosiliśmy wszystkie firmy, które złożyły oferty, o potwierdzenie, że nie ma niczego, co mogłoby przeszkodzić w tej inwestycji. Przyjrzeliśmy się działalności gospodarczej firmy w Turcji, ich obroty wzrosły obecnie do ponad trzech miliardów euro” – wyjaśnił minister.
Powstanie krajowej fabryki amunicji ma nie tylko znaczenie wojskowe. Umowa z ARCA Baltics Operations zakłada, że Estonia będzie miała prawo pierwokupu wytwarzanych produktów, co zabezpieczy armię przed ewentualnymi blokadami eksportowymi w przyszłości. Jednocześnie państwo nie narzuca sobie obowiązku kupowania wyłącznie krajowych produktów, chcąc zachować możliwość nabywania amunicji o najlepszym stosunku jakości do ceny na rynkach światowych. Strategiczna bliskość granicy państwowej dla lokalizacji w Kiviõli nie jest postrzegana jako błąd taktyczny, ponieważ przy obecnym zasięgu rosyjskiej broni rakietowej cała Estonia jest jednakowo narażona na atak. Kluczowa jest zatem szybkość budowy i zdolność do uzupełniania własnych magazynów.