Zdjęcie: Wikipedia
23-03-2026 09:55
W ukraińskim parlamencie narastają trudności z uchwalaniem nawet kluczowych ustaw, a dotychczasowa większość prezydencka coraz częściej okazuje się niewystarczająca do sprawnego prowadzenia prac legislacyjnych. Jeszcze niedawno partia "Sługa Ludu" była w stanie zebrać około 180 głosów i uzupełniać brakujące poparcie dzięki współpracy z innymi klubami, jednak obecnie nawet taki poziom mobilizacji staje się problematyczny. W efekcie dochodzi do sytuacji, w których projekty ustaw nie uzyskują wymaganej liczby głosów, co paraliżuje funkcjonowanie parlamentu i utrudnia realizację zobowiązań międzynarodowych.
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów kryzysu było nieudane głosowanie nad ustawą dotyczącą opodatkowania platform cyfrowych, będącą istotnym elementem uzgodnień finansowych z partnerami zagranicznymi. Projekt nie tylko nie został przyjęty, ale nawet nie udało się skierować go do dalszych prac. Wśród deputowanych narasta przekonanie, że sytuacja wynika z szeregu nakładających się problemów, w tym spadku dyscypliny wewnętrznej oraz osłabienia zdolności kierownictwa do skutecznego zbierania głosów.
Istotnym źródłem napięć są relacje między parlamentem a rządem. Deputowani zarzucają gabinetowi brak realnego dialogu i niespójność działań, wskazując, że z jednej strony oczekuje się od nich poparcia dla trudnych i niepopularnych reform uzasadnianych koniecznością pozyskania środków z zagranicy, a z drugiej wdrażane są kosztowne programy o charakterze socjalnym. Jeden z rozmówców podkreślił, że „rząd mówi, iż pieniędzy nie ma i trzeba podejmować trudne decyzje, a jednocześnie wprowadza populistyczne rozwiązania”, co podważa zaufanie do przedstawianych argumentów.
Na postawę części parlamentarzystów wpływa również działalność instytucji antykorupcyjnych. Po ujawnieniu spraw dotyczących nielegalnych wynagrodzeń za głosowania niektórzy deputowani zaczęli unikać aktywności legislacyjnej z obawy przed potencjalnymi zarzutami. Jak relacjonowano, pojawił się lęk, że nawet rutynowe decyzje mogą zostać uznane za element koordynacji działań, co prowadzi do postawy zachowawczej i dodatkowo ogranicza zdolność partii do mobilizacji.
Do kryzysu przyczyniają się także czynniki wewnętrzne, takie jak zmęczenie parlamentarzystów wieloletnią pracą, narastające konflikty personalne oraz zaburzenia w organizacji procesu decyzyjnego. Część deputowanych wskazuje, że od pewnego momentu zaniechano systematycznych konsultacji przed głosowaniami, co doprowadziło do utraty kontroli nad spójnością działań. Obecnie realne zaplecze większości szacowane jest na około 150 głosów, co uniemożliwia samodzielne uchwalanie ustaw nawet przy wsparciu zewnętrznym.
Wśród możliwych rozwiązań wskazuje się przede wszystkim poprawę komunikacji między rządem a parlamentem oraz odbudowę mechanizmów zarządzania głosowaniami. Propozycje utworzenia szerokiej koalicji politycznej są jednak odrzucane. Część polityków liczy także na ograniczenie presji ze strony organów antykorupcyjnych, co miałoby ułatwić powrót do bardziej aktywnej pracy legislacyjnej. Jednocześnie panuje przekonanie, że obecny stan może utrzymać się jeszcze przez dłuższy czas, a w warunkach przedłużającej się wojny alternatywy dla obecnego składu parlamentu po prostu nie ma.