Zdjęcie: Pixabay
29-05-2026 10:28
Atak rosyjskiego drona, który doprowadził do eksplozji i pożaru w budynku mieszkalnym w rumuńskim Gałaczu, wywołał reakcje władz Mołdawii. Prezydent Maia Sandu stanowczo potępiła uderzenie, w wyniku którego rannych zostało dwoje mieszkańców tego miasta. „Rosja stanowi zagrożenie dla wszystkich i musi zostać powstrzymana” – napisała w mediach społecznościowych, wyrażając solidarność z Rumunią i życząc poszkodowanym szybkiego powrotu do zdrowia.
Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek. Dron uderzył w blok mieszkalny w Gałaczu, powodując wybuch oraz pożar mieszkania znajdującego się na dziesiątym piętrze. Dwie osoby odniosły lekkie obrażenia i trafiły do szpitala, a kolejne wymagały pomocy medycznej po atakach paniki. Z budynku ewakuowano ponad 70 mieszkańców. Przed uderzeniem wydano alerty dla regionów Braiła, Tulcza i Gałacz, a z bazy w Fetesti poderwano dwa myśliwce F-16. Rumuńskie ministerstwo obrony poinformowało, że piloci przez cały czas alarmu mieli zgodę na przechwycenie celów.
Do incydentu odnieśli się również premier Mołdawii Alexandru Munteanu oraz przewodniczący parlamentu Igor Grosu. Szef rządu, który spotkał się w Kiszyniowie z premierem Rumunii Ilie Bolojanem, podkreślił znaczenie współpracy obu państw w zakresie bezpieczeństwa. „To wydarzenie pokazuje, że zagrożenia wynikające z wojny prowadzonej przez Rosję są realne i znajdują się bardzo blisko naszego regionu” – zaznaczył Munteanu. Dodał, że Mołdawia będzie dalej wzmacniać swoją odporność i współpracę z europejskimi partnerami.
Igor Grosu ocenił atak jako „poważny i niedopuszczalny akt”, podkreślając, że wojna toczy się tuż przy granicach Mołdawii i zagraża bezpieczeństwu całej Europy. „Rosja nie przynosi pokoju ani stabilności. Rosja przynosi strach, zniszczenie i cierpienie” – oświadczył przewodniczący parlamentu, zapewniając o pełnej solidarności z Rumunią oraz mieszkańcami Gałacza.