Zdjęcie: Pixabay
10-09-2026 10:46
Eskalacja rosyjskich ataków na ukraińskie pogranicze bezpośrednio uderzyło w bezpieczeństwo Mołdawii, i wywołało reakcję najwyższych władz w Kiszyniowie. Jak wiadomo, nocny nalot na przejście graniczne doprowadził do śmierci cywilów oraz zniszczenia obiektów, a premier Vasile Tofan poinformował, że tylko w sierpniu w Mołdawii spadło siedemnaście dronów, czyli więcej niż w całym poprzednim roku.
Tragiczny incydent wydarzył się na ukraińskiej części przejścia Tudora-Starokazacze, położonego zaledwie kilometr od granicy z Mołdawią. Uderzenie dronów zniszczyło obiekty graniczne, zmuszając władze do wstrzymania ruchu, a w wyniku eksplozji zginęły dwie osoby, a kilka innych odniosło rany, w tym ukraińscy strażnicy graniczni oraz obywatel Mołdawii. Dwa kolejne drony spadły w pobliżu tego miejsca po stronie ukraińskiej. Dzień wcześniej w Mołdawii rozbiła się i eksplodowała kolejna maszyna.
Resort obrony w Moskwie pospieszył z oświadczeniem, próbując usprawiedliwić krwawy atak rzekomym uderzeniem w obiekty logistyczne wykorzystywane do transportu ładunków wojskowych do Ukrainy. Kiszyniów kategorycznie odrzucił te doniesienia, uznając je za cyniczną dezinformację mającą na celu ukrycie zabójstwa niewinnych cywilów. „To fałszywe i absolutnie nieuzasadnione twierdzenie. Przez terytorium Mołdawii nie przewozi się broni na Ukrainę – ani przez przejście Tudora-Starokazacze, ani przez inne punkty graniczne. Przez te punkty przechodzą ludzie – rodziny, dzieci, matki i osoby starsze, które przemieszczają się między dwoma krajami” – oświadczyło mołdawskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dodając, że próby usprawiedliwiania zabójstw kłamstwami są całkowicie niedopuszczalne.
Prezydent Maia Sandu określiła te zdarzenia mianem nowego terroru i zagrożenia dla państwa. Skrytykowała jednocześnie lokalne ugrupowania polityczne, które próbują minimalizować skalę niebezpieczeństwa lub podważać konieczność wzmacniania obronności kraju. „Zaprzeczanie zagrożeniu w czasie, gdy rosyjskie drony i rakiety sieją śmierć i sprowadzają niebezpieczeństwo na Mołdawię, oraz krytykowanie wysiłków własnego państwa na rzecz wzmocnienia systemu obronnego oznacza wybór zdrady zamiast bezpieczeństwa własnego narodu” – oświadczyła prezydent Maia Sandu.
Szef rządu Vasile Tofan zwrócił uwagę na gigantyczne koszty prowadzonej przez Moskwę wojny oraz wezwał polityków sprzyjających rosyjskiej narracji do natychmiastowej zmiany retoryki. Premier podkreślił, że władze zrobią wszystko, co w ich mocy, aby chronić obywateli, wzmacniając obronę przeciwlotniczą i granic w obliczu rosnącej niestabilności regionalnej.