Zdjęcie: Wikipedia
23-09-2026 08:05
Niestety potwierdziły się najgorsze prognozy. Strategiczna magistrala kolejowa Rail Baltica nie powstanie w zakładanym terminie. Wczoraj szefowie rządów Litwy, Łotwy i Estonii wspólnie przyznali, że utrzymanie daty końcowej wyznaczonej na 2030 rok jest niemożliwe i podpisali wspólną deklarację, w której przesuwają finał pierwszego etapu prac na rok 2034.
W czasie wtorkowej wideokonferencji politycy ustalili wspólną strategię negocjacyjną wobec Komisji Europejskiej. Głównym celem państw bałtyckich będzie zagwarantowanie zastrzyku finansowego w nowym wieloletnim budżecie unijnym na lata 2028-2034, szacowanego na minimum 10 miliardów euro, bez którego ukończenie inwestycji stanie pod znakiem zapytania.
Opóźnienia wynikają bezpośrednio z realiów rynkowych oraz zmian w geopolityce. Problem też dotyczy branży budowlanej, co przy próbie forsowania pierwotnego harmonogramu doprowadziłoby do niekontrolowanego skoku kosztów. Dodatkową presję tworzy nowe środowisko bezpieczeństwa w regionie. Budżety państw wschodniej flanki są obecnie mocno obciążone zwiększonymi wydatkami obronnymi i inwestycjami w ochronę zewnętrznych granic, co uniemożliwia samodzielne finansowanie tak dużych przedsięwzięć. „Wyznaczony na 2030 rok termin realizacji projektu jest nierealistyczny, dlatego wszystkie trzy państwa bałtyckie ustaliły, że pierwszy etap zakończy się w 2034 roku” – podkreślił Andris Kulbergs, premier Łotwy.
Harmonogram budowy został nierozerwalnie powiązany z cyklem dystrybucji unijnych funduszy. Kolejna transza europejskich pieniędzy zostanie przekazana dopiero w 2029 roku, dlatego bezkompromisowe upieranie się przy wcześniejszej dacie ukończenia trasy oznaczałoby bezpowrotną utratę szansy na wykorzystanie tych środków. Koszty inwestycji rosną lawinowo, a z najnowszych analiz wynika, że realizacja pierwszego etapu pochłonie w krajach bałtyckich około 14,3 miliarda euro. Całkowity budżet przedsięwzięcia może sięgnąć 23,8 miliarda euro, co stanowi gigantyczny wzrost w porównaniu do prognoz z 2017 roku, opiewających na niespełna 6 miliardów euro. „W Brukseli państwa bałtyckie będą podkreślać, że w kolejnym pakiecie finansowym musi się bezwzględnie znaleźć 10 miliardów euro z Europy, aby ten projekt w obecnej sytuacji w ogóle mógł zostać zrealizowany” – zapowiedział Andris Kulbergs.
Aby powstrzymać dalsze wzrosty cen, partnerzy zamierzają jeszcze raz przejrzeć warunki techniczne. Część z obecnych wytycznych znacząco przewyższa wymogi unijnej sieci transportowej, co sztucznie winduje wydatki. Rządy planują również ujednolicenie norm materiałowych i budowlanych, aby uniknąć przegrzania lokalnych rynków oraz zmniejszyć inflację. Pełen potencjał nowej, liczącej 870 kilometrów linii, po której pociągi będą mogły poruszać się z prędkością 240 kilometrów na godzinę, zostanie osiągnięty tylko wtedy, gdy połączy ona Tallin z granicą polsko-litewską jako zintegrowany szlak kolejowy, ściśle skoordynowany z Warszawą. „Podczas wizyt w Rydze i Tallinie uzgodniliśmy, że musimy mówić w Komisji Europejskiej jednym głosem, ponieważ Rail Baltica to wspólny projekt bałtycki i europejski, kluczowy dla naszego bezpieczeństwa, mobilności wojskowej i gospodarki” – zaznaczył Mindaugas Sinkevičius, premier Litwy.