Zdjęcie: Wikipedia
28-09-2026 09:39
Franak Wiaczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej, ostrzegł, że zbyt optymistyczna ocena rozmów między Warszawą a Mińskiem może mieć poważne konsekwencje dla Białorusinów szukających ochrony w Europie. Na antenie Biełsatu zwrócił uwagę, że złagodzenie tonu w relacjach z białoruskimi władzami może zostać odczytane przez zachodnie urzędy migracyjne jako sygnał poprawy sytuacji w Białorusi. W jego ocenie mogłoby to prowadzić do odmów udzielenia azylu osobom obawiającym się powrotu do kraju. „Skoro sytuacja się znormalizowała, to wracajcie na Białoruś, a tam ludzi będą wsadzać do więzień” – ostrzegł Wiaczorka.
Doradca Cichanouskiej zaznaczył, że uwolnienie 15 więźniów politycznych nie oznacza zakończenia represji. Jego zdaniem nie należy również traktować rozmów Radosława Sikorskiego z białoruskim ministrem Maksimem Ryżankouem jako dowodu na rzeczywistą zmianę polityki Mińska. Wiaczorka podkreślił jednocześnie, że szef polskiej dyplomacji konsultował swoje działania z przedstawicielami demokratycznej opozycji. Według niego spotkanie zorganizowane w USA było inicjatywą reżimu Alaksandra Łukaszenki, któremu zależało przede wszystkim na uzyskaniu wspólnego zdjęcia i efektu wizerunkowego.
Białoruska opozycja zwraca uwagę, że ewentualne złagodzenie sankcji mogłoby jedynie zamrozić obecny kryzys i dać władzom w Mińsku czas na odbudowanie pozycji. Podczas spotkań w Nowym Jorku przedstawiciele środowisk demokratycznych rozmawiali z ministrami z 12 państw między innymi o bezpieczeństwie regionu, rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie oraz problemach Białorusinów przebywających na emigracji. Wskazywano także na brak spójnego unijnego systemu dokumentów dla emigrantów. Rozmowy przyniosły deklaracje wsparcia, w tym zapowiedź przekazania przez Finlandię 100 tys. euro na Międzynarodowy Fundusz Humanitarny.
Wiaczorka opisał również incydent z udziałem Ryżankoua, do którego doszło w siedzibie ONZ. Opozycjonista próbował rozpocząć rozmowę z białoruskim ministrem, gdy ten wychodził ze spotkania z szefem austriackiej dyplomacji. „Zaczął wygłaszać jakieś tyrady o żebrakach chodzących z kapeluszem, a gdy poprosiłem, byśmy po prostu porozmawiali, najzwyczajniej uciekł” – relacjonował doradca Cichanouskiej. Jego zdaniem zachowanie Ryżankoua pokazuje brak gotowości Mińska do konstruktywnego dialogu z przedstawicielami opozycji.
O utrzymujących się napięciach mówił także premier Litwy Mindaugas Sinkevičius. W rozmowie z Deutsche Welle ocenił, że Wilno nie dostrzega obecnie oznak gotowości Białorusi do zmiany polityki wobec sąsiadów. Wskazał na wykorzystywanie migracji jako narzędzia nacisku, a także incydenty z dronami i balonami meteorologicznymi używanymi do przemytu, które zakłócały działalność lotnictwa cywilnego. „Na dziś poziom zagrożenia się nie zmienił. Napięcie się utrzymuje, ale nie ma oznak jego gwałtownego wzrostu” – powiedział.
Sinkevičius podkreślił, że sankcje wobec Białorusi powinny pozostać w mocy do czasu zmiany zachowania jej władz. Zwrócił uwagę, że Mińsk nadal wspiera Rosję w wojnie przeciwko Ukrainie, a część białoruskich firm pomaga rosyjskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Jego zdaniem zmiana relacji jest możliwa, ale wymagałaby politycznej woli i konkretnych działań ze strony Białorusi. Litwa nie rozważa obecnie wznowienia transportu białoruskiego potasu przez port w Kłajpedzie. Obowiązujące sankcje UE mają pozostać w mocy do lutego 2027 roku.