Zdjęcie: Pixabay
28-09-2026 08:44
Lawinowo rośnie liczba naruszeń mołdawskiej przestrzeni powietrznej, czego najnowszym dowodem jest eksplozja rosyjskiego drona bojowego w pobliżu granicy z Ukrainą. Tylko od początku 2026 roku służby naziemne i systemy obrony zarejestrowały 44 incydenty z udziałem dronów i rakiet, co stanowi ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z całym ubiegłym rokiem. Łączny bilans tego rodzaju zdarzeń od 2022 roku wzrósł już do 81 przypadków.
Skalę zagrożenia obrazują ustalenia policyjnych pirotechników badających miejsce niedawnej katastrofy w okolicach wsi Cotiujeni w rejonie Briceni. Znaleziony tam dron rozbił się, a siła uderzeniowa zniszczyła drzewa w promieniu 25 metrów.
Statystyki resortu obrony wskazują na stałą eskalację problemu. O ile cztery lata temu odnotowano zaledwie cztery incydenty lotnicze, obecnie obce drony i rakiety regularnie nadlatują nad mołdawskie osady i miasta. Wojsko sklasyfikowało do tej pory 45 dronów, 12 maszyn będących celami pozornymi oraz 6 rakiet. Chociaż ponad 50 obiektów opuściło kraj bez kontaktu z ziemią, z powodu bezpośredniego zagrożenia dla lotnictwa cywilnego przestrzeń powietrzna musiała być zamykana kilkanaście razy. Zdecydowana większość naruszeń koncentruje się w pasie przygranicznym, obejmując między innymi północne rejony kraju oraz autonomiczną Gagauzję.
Przedstawiciele armii otwarcie przyznają, że nie dysponują pełnym obrazem sytuacji taktycznej. Część wojskowych maszyn umyka systemom nadzoru ze względu na specyficzny pułap lotu, który uniemożliwia ich wczesną identyfikację. Mołdawskie ministerstwo obrony podkreśla, że w obliczu trwających ataków za wschodnią granicą, kraj pilnie potrzebuje inwestycji w nowoczesny sprzęt do precyzyjnego wykrywania i niszczenia takich zagrożeń.