Zdjęcie: Pixabay
03-04-2025 09:11
Łotwa rozważa rozwój energetyki jądrowej jako sposób na zapewnienie stabilnych dostaw energii elektrycznej. Ministerstwo Klimatu i Energii przedstawiło analizę, w której wskazuje, że kraj może zbudować własną elektrownię atomową lub podjąć współpracę z sąsiadami – Estonią i Litwą. Decyzja w tej sprawie wymaga jednak stworzenia odpowiednich ram prawnych i technicznych, ustanowienia nadzoru oraz zabezpieczenia środków finansowych.
Estonia od 2019 roku analizuje możliwości rozwoju energetyki jądrowej i w czerwcu 2024 roku parlament kraju poparł jej wdrożenie. Dokument podkreśla, że elektrownia mogłaby rozwiązać problem składowania zużytego paliwa jądrowego, gdyż warunki geologiczne wschodniej Estonii są do tego odpowiednie, czego nie można powiedzieć o Łotwie. Rozważana elektrownia byłaby niewielka i oparta na technologii małych reaktorów modułowych (SMR) o mocy 300 MW. Koszt inwestycji szacuje się na 1,35 miliarda euro, a z dodatkowymi wydatkami – do 2 miliardów euro. Samo szkolenie personelu wymagałoby 1,44 miliona euro rocznie. W elektrowni pracowałoby około 500 osób, ale tylko jedna czwarta z nich zajmowałaby się produkcją energii.
Technologia SMR ma zalety, takie jak pasywne chłodzenie i wyeliminowanie ryzyka niekontrolowanej reakcji łańcuchowej, lecz nadal wymaga dostępu do uranu. "Rosja odgrywa istotną rolę nie tylko w dostawie, ale także w wzbogacaniu uranu" – zauważają eksperci. Aby uniezależnić się od Moskwy, UE rozwija własne zakłady wzbogacania w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii i Francji.
Budowa elektrowni jądrowej to projekt na całe stulecie – obejmuje planowanie, eksploatację i składowanie odpadów. Od decyzji o rozpoczęciu projektu do jego realizacji może minąć nawet 15 lat. Już w 2010 roku państwowa firma Latvenergo stworzyła mapę potencjalnych lokalizacji dla elektrowni, biorąc pod uwagę dostęp do sieci przesyłowej, możliwości logistyczne i warunki geologiczne. Trzy z nich znajdują się w Kurlandii na wybrzeżu Bałtyku, jedna w okolicach Rygi kolejne niedaleko granicy z Estonią, a ostatnia lokalizacja położona jest niedaleko granicy wschodniej.
Społeczeństwo Łotwy jest podzielone w kwestii energetyki jądrowej, ale według ostatnich badań około połowa mieszkańców popiera ten kierunek. Tymczasem nowy rzecznik białoruskiego MSZ Rusłan Warankou skrytykował plany Łotwy, Estonii i Litwy, przypominając, że Litwa zamknęła swoją elektrownię jądrową w Ignalinie pod presją UE, a teraz nagle rozważa budowę nowego reaktora. "Europa chciała przejść na energię wiatrową i amerykański gaz łupkowy, ale rzeczywistość okazała się brutalniejsza" – powiedział Warankou. Jego zdaniem kraje bałtyckie mogłyby współpracować z Białorusią przy budowie i eksploatacji elektrowni w Ostrowcu, zamiast rozwijać własne, kosztowne projekty. Ja wiadomo, reżim Łukaszenki usilnie promował w swoim czasie działanie EJ w Ostrowcu, a teraz wciąż trwają analizy nad budową kolejnej siłowni we współpracy z Rosją.