Zdjęcie: Pixabay
06-08-2026 10:48
Nowym, niepokojącym zwrotem w mołdawskim kryzysie energetycznym jest brak możliwości zakupu prądu w trybie awaryjnym od ukraińskiego operatora Ukrenergo. Odpowiedź ze strony sąsiadów wyklucza pozyskanie nawet kilkukrotnie droższej energii elektrycznej w szczycie konsumpcji, co zmusza władze w Kiszyniowie do przygotowania planów kontrolowanego wyłączania zasilania dla odbiorców.
Dodatkowo mimo próśb o oszczędzanie, dobowy pobór mocy wzrósł o około tysiąc megawatogodzin, co skłania rząd do rozważenia radykalnych kroków wobec firm i instytucji. „Może będziemy musieli wysłać policję, inspektorów, aby wyłączyli światło w miejscach publicznych, w restauracjach i innych lokalach. Ale nie chcę uciekać się do środków przymusu”, oświadczył premier Vasile Tofan. Szef rządu zaznaczył również, że odpowiedzialne nawyki pozwolą uniknąć zbędnych strat obciążających domowe budżety. „Musimy zgasić światło i korzystać z energii jak najbardziej odpowiedzialnie, szczególnie w godzinach wieczornych. W ten sposób chronimy nasze wspólne pieniądze i unikamy dodatkowych wydatków”, powtórzył Vasile Tofan.
Równolegle krytyczna sytuacja hydrologiczna na Dniestrze postawiła pod znakiem zapytania dostawy wody dla stolicy kraju. Obniżenie się poziomu wody w zbiorniku po stronie ukraińskiej do poziomu 112,95 metra przełożyło się na trudności na stacji pomp w Vadul lui Vodă, gdzie strefa czerpania działa obecnie przy 8,3 metra, zbliżając się do niebezpiecznej granicy 8,2 metra. Aby zapobiec przerwie w dostawach wody dla Kiszyniowa, władze miejskie wybudowały tymczasową tamę, uruchomiły pływającą przepompownię pokrywającą połowę dziennego zapotrzebowania oraz włączyły do systemu studnie głębinowe. Zdaniem specjalistów problem da się rozwiązać, a w przyszłości remedium mogłaby stanowić instalacja do odsalania. „To nie jest takie drogie. Obecnie odsalanie kosztuje mniej niż pół dolara za metr sześcienny wody”, wyliczył dyrektor wykonawczy stowarzyszenia Eco-Tiras Ilia Trombițchi.
Przełom nastąpił natomiast w kwestii zaopatrzenia w paliwo, gdzie widmo braku oleju napędowego w ponad osiemdziesięciu stacjach benzynowych zagrażało pracom rolniczym. Po wizycie mołdawskiej delegacji w Bukareszcie strona rumuńska zgodziła się wprowadzić wyjątek w zakazie reeksportu i przywrócić dostawy paliwa do Mołdawii. Pozwoli to zredukować niedobory rynkowe, podczas gdy mechanizm wyliczania średnich cen z czternastu dni przez krajową agencję ANRE zapewni stopniowe obniżki kosztów na dystrybutorach. „Zostać bez oleju napędowego w pełnym sezonie rolniczym byłoby katastrofą”, podsumował premier Vasile Tofan, dziękując partnerom z Rumunii za pomoc w stabilizacji rynku.