Zdjęcie: Pixabay
20-02-2026 08:15
Zimowe rosyjskie ataki wobec ukraińskiej energetyki pogorszyły i tak zły stan wciąż remontowanej infrastruktury. Temat ten, co nie może dziwić, wciąż powraca na łamy ukraińskich mediów. Według ostatnich ocen, Ukraina będzie potrzebować ponad 9 GW nowych źródeł energii, co może wymagać nakładów 8 miliardów euro. Tymczasem portal "Hromadske" przytacza jeszcze inne prognozy.
Według oficjalnych danych, od 24 lutego 2022 roku rosyjskie wojska przeprowadziły 1933 ataki wymierzone w ukraińskie obiekty elektroenergetyczne, z czego ponad 911 odnotowano od sierpnia 2025 roku. Uszkodzonych zostało przeszło 700 obiektów. Najczęściej celem ostrzałów były obwody dniepropietrowski, sumski, chersoński, doniecki, charkowski oraz zaporoski. Skala zniszczeń sprawiła, że krajowe moce wytwórcze spadły z 24 GW przed 2014 rokiem do mniej niż 11 GW obecnie, a około 13 GW zostało zniszczonych, uszkodzonych lub znajduje się pod okupacją.
Podczas lutowych mrozów zapotrzebowanie na energię sięgało chwilami 19 GW, podczas gdy dostępna produkcja prądu była znacznie niższa. Analitycy wskazują, że system funkcjonuje w warunkach trudniejszych niż zakładał pesymistyczny scenariusz na zimę 2025–2026. „Nawet przy maksymalnym wykorzystaniu dostępnej generacji popyt w godzinach szczytu przekracza możliwości systemu, co prowadzi do deficytu i wprowadzania harmonogramów wyłączeń” – podkreśla Ołena Łapenko z DiXi Group. Na początku lutego rosyjskie ataki poważnie uszkodziły dwie elektrociepłownie oraz kluczowe stacje przesyłowe wysokich napięć, odpowiedzialne za transport dużych ilości energii z elektrowni jądrowych i cieplnych. Dodatkowe awarie wywołały silne mrozy i oblodzenia, które uszkadzały linie oraz stacje niższych napięć, m.in. w Kijowie.
W stolicy sytuacja częściowo poprawiła się po naprawie podstacji o napięciu 750 kV, zasilającej prawobrzeżny Kijów. Lewobrzeżna część miasta pozostaje w trudniejszym położeniu. Jak zaznacza ekspert Hennadij Riabcew, niektóre obiekty były remontowane już ponad sto razy, a część infrastruktury wymaga całkowitej wymiany. W Kijowie wprowadzono bardziej precyzyjne grafiki wyłączeń, obejmujące mniejsze obszary niż dotąd, przy czym przerwa w dostawie prądu do pojedynczego mieszkania nie powinna przekraczać siedmiu godzin. Spółka DTEK podkreśla jednak, że harmonogramy mają charakter orientacyjny i mogą się zmieniać w razie nowych ataków lub awarii. Po przywróceniu zasilania gwałtowny wzrost zużycia energii dodatkowo obciąża system.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w regionach przyfrontowych, zwłaszcza w Chersoniu, gdzie od grudnia 2025 roku trwa intensywny ostrzał miejscowej elektrociepłowni. Problemy dotykają także Charkowa, Dniepra i innych miast położonych wzdłuż linii frontu. „Charków jest ostrzeliwany niemal codziennie” – mówi Riabcew. Na lewym brzegu Dniepru deficyt energii sięga 5–7 GW, co wynika m.in. z uwarunkowań dawnego planowania systemu, w którym główne moce wytwórcze zlokalizowano na prawym brzegu. Zachodnia część kraju, położona bliżej państw Unii Europejskiej, może importować do 2,5 GW energii w wybranych godzinach.
Odbudowa utraconych 13 GW mocy oznaczałaby ogromne nakłady finansowe. Przy kosztach rzędu 3 mld dolarów za 1 GW, jak w przypadku Korei Południowej, łączna kwota mogłaby wynieść co najmniej 39 mld dolarów, a proces potrwałby lata. W Energetycznym Funduszu Wsparcia Ukrainy brakuje środków na realizację zgłoszonych projektów o wartości 1,8 mld euro. Według byłego szefa Ukrenerho Wołodymyra Kudryckiego, gdyby ostrzały ustały, poprawa mogłaby nastąpić w ciągu miesiąca lub półtora. Eksperci oceniają, że pełna odbudowa po zakończeniu działań wojennych zajęłaby od trzech do siedmiu lat, choć przy obecnym tempie inwestycji mogłaby potrwać znacznie dłużej.