Zdjęcie: Wikipedia
12-07-2026 12:00
Chaos i opóźnienia w dowodzeniu to największe ryzyko dla władz państwowych w momencie wybuchu konfliktu zbrojnego. Aby temu zapobiec, litewski Sejm rozpoczął prace nad przepisami, które w razie wojny diametralnie zmienią zasady zabezpieczania najważniejszych urzędów i usprawnią pracę samych polityków.
Dotychczasowe procedury nie określały jasno, kto ma bronić kluczowych gmachów, co przy nagłym zagrożeniu mogłoby sparaliżować procesy decyzyjne. Impulsem do zmian stały się m.in. doświadczenia z frontu na Ukrainie, pokazujące jak wielkim wyzwaniem w warunkach wojennych jest koordynacja działań i bezpieczne zwoływanie posiedzeń parlamentu.
Reformę oparto na pomyśle oficjalnego włączenia armii w system ochrony obiektów rządowych. W stanie wojennym to właśnie wojsko ma przejąć ochronę siedziby prezydenta, rządu i parlamentu, a także nad wszelkimi tymczasowymi miejscami ich pracy. Nowe zapisy wywołały jednak pytania o elastyczność państwa w szarej strefie bezpieczeństwa. „Jak możemy wpisać takie rzeczy, które stanowią przestrzeń między wojną a pokojem i nie oznaczają wjazdu czołgów do Wilna?” - zauważał jeden z posłów brak procedur na wypadek sabotażu. Jako rozwiązanie szef parlamentu zaproponował wprowadzenie cyklicznych szkoleń obronnych dla posłów na początku każdej nowej kadencji.
Proponowane modyfikacje prawa mobilizacyjnego oraz zasad obronnych spotkały się z niemal stuprocentową aprobatą litewskiej klasy politycznej. Wstępne głosowanie nad ochroną obiektów państwowych przez wojsko zakończyło się wynikiem 109 głosów za, przy braku sprzeciwu i dwóch głosach wstrzymujących się. Z kolei przepisy ułatwiające funkcjonowanie parlamentu w warunkach wojennych poparło 107 posłów, przeciw był tylko jeden, a dwóch wstrzymało się od głosu. Po letniej przerwie, podczas nadchodzącej sesji jesiennej, litewscy posłowie powrócą do dalszych prac nad tym pakietem ustaw.