Zdjęcie: Pixabay
09-04-2026 08:32
Sytuacja finansowa obwodu królewieckiego od początku tego roku wykazuje wyraźne oznaki problemów. Nawet najnowsze dane regionalnego ministerstwa finansów - choć i tak zapewne dostosowane do wskaźników - pokazują pewien kierunek. Jednak poza statystykami znacznie bardziej istotne są realne fakty potwierdzające ten wniosek
Należą do nich seryjne wnioski o upadłość kluczowych przedsiębiorstw rolnych. Choć ogólne dochody budżetu w pierwszym kwartale wzrosły o 5% rok do roku, osiągając poziom 30,06 mld rubli, struktura tych wpływów budzi niepokój miejscowych analityków. Głównym motorem wzrostu były bowiem dotacje z budżetu centralnego, które zwiększyły się o 18%, podczas gdy dochody własne regionu niemal stanęły w miejscu, notując zaledwie jednoprocentowy przyrost.
Największy regres dotknął wpływów z podatku dochodowego od osób prawnych, które skurczyły się o jedną piątą w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, spadając do poziomu 5,9 mld rubli. Podobne tendencje spadkowe odnotowano w podatku od małych firm oraz podatku transportowym. Negatywne trendy fiskalne zmusiły władze do marcowej nowelizacji planów budżetowych, w wyniku której deficyt obwodu na 2026 rok pogłębił się z zakładanych wcześniej 15,9 mld do 22 mld rubli. Całościowy plan dochodów na ten rok zrealizowano dotąd w 20,6%.
Kryzys dotknął - ostatnio bardzo wrażliwą - branżę spożywczą, będącą jednym z filarów lokalnej gospodarki. Rosyjski Bank Rolny (Rossielchozbank) złożył w sądzie arbitrażowym aż siedem wniosków o ogłoszenie upadłości spółek wchodzących w skład grupy Produkty Pitanija - jednej z większych graczy na rynku eksklawy. Wśród podmiotów objętych pozwami znalazły się między innymi kombinat konserw oraz Baltpticeprom. Roszczenia finansowe banku wobec każdej z tych firm opiewają na kwotę około 5,4 mld rubli, co stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie holdingu.
Prezes holdingu Produkty Pitanija, Stefano Vlahovic, przyznał niedawno w wywiadzie dla mediów, że firma planuje sprzedaż swoich aktywów drobiarskich. Według jego słów posiadanie własnej fermy okazało się zbyt dużym obciążeniem w obecnej sytuacji ekonomicznej. Sytuacja ta jaskrawo kontrastuje z wcześniejszą historią holdingu, który przy wsparciu państwowego kredytobiorcy realizował ambitne projekty inwestycyjne w obwodzie, budując między innymi nowoczesne inkubatory w rejonie Iławy Pruskiej (Bagrationowsk).
Sam prezes Stefano Vlahovic już przed laty krytycznie wypowiadał się o warunkach kredytowania w państwowym banku, wskazując na konieczność dawania niezwykle wysokich gwarancji oraz długi czas oczekiwania na zwrot z inwestycji w infrastrukturę przemysłową. Obecne wnioski o upadłość i rosnący deficyt regionu tworzą pesymistyczny obraz lokalnej gospodarki, gdzie wzrost wpływów z podatku od osób fizycznych o 13% nie jest w stanie zrównoważyć strat w sektorze przedsiębiorstw oraz drastycznego spadku rentowności kluczowych zakładów produkcyjnych.