Zdjęcie: urm.lt
15-05-2026 09:21
Powtarzające się incydenty w przestrzeni powietrznej nad Litwą znów doprowadziły do paraliżu głównego portu lotniczego w Wilnie i w efekcie zaostrzenia kursu dyplomatycznego wobec Mińska. W nocy z 12 na 13 maja nadlatujące z Białorusi balony meteorologiczne, wykorzystywane do przemytu, wymusiły całkowite zamknięcie wileńskiego lotniska na godzinę, co skutkowało odwołaniem i przekierowaniem rejsów cywilnych.
Litewskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, po wezwaniu przedstawiciela białoruskiej ambasady, wystosowało oficjalny protest, określając te działania mianem celowych ataków hybrydowych, które bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu pasażerów i naruszają prawo międzynarodowe.
W tej sytuacji Wilno domaga się od Unii Europejskiej rozszerzenia katalogu sankcji na kolejne sektory białoruskiej gospodarki. Minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys zapowiedział starania o objęcie sankcjami importu nawozów azotowych, rafinowanego oleju rzepakowego oraz soli. Litewskie propozycje zakładają również uderzenie w branżę lotniczą poprzez zakaz lotów dla maszyn należących do białoruskich podmiotów, nawet jeśli są zarejestrowane poza granicami tego kraju. Dodatkowo Wilno postuluje wprowadzenie zakazu świadczenia usług doradczych, informatycznych oraz turystycznych, a także blokadę inwestycji w białoruskich specjalnych strefach ekonomicznych.
Jednak co warte zauważenia, mimo tych oświadczeń, Litwa znajduje się pod rosnącą presją dyplomatyczną ze strony Stanów Zjednoczonych w kwestii wznowienia tranzytu towarów z Białorusi. Jak podały media, w trakcie rozmów z parlamentarzystami szef dyplomacji przyznał, iż Litwa mierzy się z naciskami dyplomatycznymi Stanów Zjednoczonych, które dążą do wznowienia tranzytu towarów z Białorusi. Wśród rozważanych przez USA koncepcji pojawiły się pomysły nadania transportom charakteru humanitarnego lub dokonywania zakupów przez amerykańskie firmy jeszcze na terenie Białorusi, co miałoby w teorii zmienić status prawny towaru i ominąć obowiązujące zakazy.
Litewscy politycy pozostają jednak sceptyczni wobec tych propozycji, uzależniając jakąkolwiek rewizję stanowiska od fundamentalnych zmian w postępowaniu reżimu w Mińsku. Przewodniczący Sejmu Juozas Olekas wskazał jednoznacznie, że warunkiem koniecznym do podjęcia rozmów o ustępstwach jest uwolnienie wszystkich więźniów politycznych oraz zaprzestanie agresywnych działań wobec Ukrainy. „Wszystko w życiu się zmienia, ale zmiany muszą nastąpić także po drugiej stronie” – podkreślił polityk, zaznaczając, że obecnie priorytetem pozostaje utrzymanie dotychczasowej linii sankcyjnej wypracowanej wspólnie z całą UE.
Dla kontekstu należy też dodać, iż Wilno kontynuuje intensywne starania o zwiększenie stałej obecności wojsk sojuszniczych, mimo niepokojących doniesień o wstrzymaniu rotacji niektórych amerykańskich jednostek w Europie. Minister obrony Robertas Kaunas potwierdził, że trwają nieustanne negocjacje z Pentagonem dotyczące stacjonowania dodatkowych kontyngentów. Choć część planowanych przemieszczeń wojsk USA w regionie została czasowo wstrzymana w celu oceny sytuacji kadrowej w Niemczech, litewskie władze deklarują pełną gotowość do przyjęcia nowych oddziałów. „Litwa robi naprawdę bardzo dużo, abyśmy przede wszystkim sami potrafili się obronić” – zaznaczył szef resortu obrony, wskazując na konieczność brania odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo przy jednoczesnym poleganiu na sojusznikach.