Zdjęcie: Pixabay
30-06-2026 12:21
Większość mieszkańców Estonii nie utożsamia się z żadnym wyznaniem, a tradycyjna religijność związana z kościołem sukcesywnie tam zanika. Zamiast Kościoła, obywatele na pierwszym miejscu stawiają rodzinę, pracę oraz czas wolny. Spadek zaangażowania widać w rzadszym uczestnictwie w nabożeństwach, porzucaniu lektury Pisma Świętego czy rezygnacji ze słuchania audycji chrześcijańskich na rzecz internetowych podcastów traktowanych jako samorozwój. Mimo to duchowość nie zniknęła całkowicie z życia prywatnego – co trzeci ankietowany deklaruje, że doświadczył w życiu niewytłumaczalnych zjawisk nadprzyrodzonych, a 11% populacji modli się regularnie.
Badanie pokazało też głębokie podziały światopoglądowe między rodowitymi Estończykami a mniejszością rosyjskojęzyczną. Do chrześcijaństwa przyznaje się tylko 27% Estończyków, podczas gdy wśród społeczności rosyjskojęzycznej wskaźnik ten wynosi aż 63%. Grupa ta znacznie mocniej wierzy w Boga i wykazuje wyższe zaufanie do Kościoła niż do rządu czy prezydenta. Z kolei u Estończyków deklaracja wiary częściej wiąże się z formalną przynależnością do parafii, dzięki czemu Kościół luterański wciąż gromadzi najwięcej oficjalnych członków. „Estończycy są średnio mniej religijni, jednak jeśli nazywają siebie luteranami, to nierzadko oznacza to również przynależność do parafii” – zauważył Ringo Ringvee, doradca ds. religijnych w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.
Mimo tak wyraźnych różnic w poglądach, w estońskim społeczeństwie nie dochodzi do konfliktów na tle wyznaniowym. Obywatele zmienili jednak swoje oczekiwania wobec duchownych. Współcześnie oczekują od struktur kościelnych przede wszystkim realnego zaangażowania w projekty kulturalne oraz pomoc socjalną, odrzucając jednocześnie pomysły włączania się instytucji religijnych w politykę krajową czy rozwiązywanie sporów międzynarodowych. Obraz ten wyłania się z cyklicznego badania przeprowadzonego na grupie 1550 osób, które od trzech dekad monitoruje ewolucję nastrojów społecznych w kraju.