Zdjęcie: Pixabay
13-05-2026 10:50
Liczba narodzin na Litwie stała się tematem debaty politycznej po tym, jak w pierwszym kwartale roku odnotowano przyjście na świat o 227 dzieci więcej niż w roku ubiegłym. Przewodniczący Seimasu, Juozas Olekas, natychmiast przypisał ten wzrost aktywności socjaldemokratów, wyrażając nadzieję, że kraj powróci do poziomu 18 tysięcy urodzeń rocznie. Jednak statystyki państwowe, mówią, że rok 2025 był rekordowo słaby pod względem demograficznym – urodziło się wówczas jedynie 17,5 tysiąca niemowląt, a prognozy na koniec wieku przewidują spadek populacji kraju do zaledwie 2 milionów mieszkańców.
Opozycja zareagowała na te doniesienia z dużą dozą sceptycyzmu, wytykając rządzącym populizm. Lider konserwatystów Laurynas Kasčiūnas, opierając się na badaniach opinii publicznej, podkreślił, że młode rodziny oczekują od państwa realnego wsparcia w zakupie mieszkań i elastyczności na rynku pracy, a nie „pustych pochwał” czy kontrowersyjnych pomysłów ministerstwa opieki społecznej na organizowanie dyskotek zapoznawczych dla singli. Z kolei szefowa liberałów, Viktorija Čmilytė-Nielsen, ironicznie zauważyła, że przypisywanie sobie sukcesów demograficznych przez polityków jest ryzykowne, biorąc pod uwagę chociażby czas trwania ciąży oraz negatywny wpływ chaosu w edukacji i służbie zdrowia na decyzje obywateli o powiększaniu rodzin.
W odpowiedzi na te wyzwania, lider socjaldemokratów Mindaugas Sinkevičius wezwał wszystkie siły polityczne do zawarcia narodowego porozumienia na rzecz demografii, które miałoby obowiązywać przez dziesięciolecia. Strategia ta miałaby opierać się na długofalowym wsparciu finansowym i systemowym, wychodząc poza ramy jednej kadencji parlamentu. „Investicijos į vaikus ir šeimas yra investicijos į Lietuvos ateitį” – argumentował polityk, wskazując, że bez wspólnej, opartej na nauce linii działania, Litwa nie poradzi sobie z problemem, który prezydent Gitanas Nausėda nazwał wcześniej „tykającą bombą”.
Rządowy plan działań na najbliższe lata zakłada ogłoszenie okresu 2027–2028 Latami Rodziny. Premier Inga Ruginienė zapowiedziała, że państwo skupi się na zwiększeniu dostępności mieszkań, rewizji zasiłków macierzyńskich oraz wprowadzeniu darmowych posiłków dla uczniów starszych klas szkół podstawowych. Dodatkowo fundusze mają zostać skierowane na wsparcie reemigracji, wzmocnienie więzi z diasporą oraz ułatwienie dostępu do metod wspomaganego rozrodu. Każda nowa regulacja prawna ma być odtąd oceniana pod kątem jej wpływu na sytuację demograficzną państwa.
Równolegle z obietnicami wsparcia, parlament podjął decyzję o likwidacji Narodowej Rady Rodziny jako jednostki budżetowej, co wywołało falę krytyki. Autorzy reformy twierdzą, że instytucja ta pochłaniała około 120 tysięcy euro rocznie głównie na pensje, nie wykazując się realną analizą polityki państwa. Przeciwnicy zmian, w tym eksperci zasiadający w Radzie, ostrzegają jednak, że oparcie monitoringu demografii wyłącznie na pracy społecznej i wolontariacie doprowadzi do utraty merytorycznego nadzoru nad projektami ustaw. W ramach rekompensaty ustawodawca planuje wprowadzenie nagród finansowych dla osób odznaczonych za zasługi w opiece nad dziećmi, choć biuro prawne Sejmu zgłosiło zastrzeżenia co do zasadności wiązania orderów państwowych z bezpośrednim wsparciem materialnym.