Zdjęcie: Wikipedia
24-02-2026 08:09
Budowa pierwszego etapu Rail Baltica wciąż napotyka przeszkody, głównie po stronie Łotwy. Estonia deklaruje ukończenie swojego odcinka do 2030 roku, jednak ograniczone środki finansowe Łotwy pozwalają na budowę jedynie 50 kilometrów torów w kierunku Litwy, co budzi obawy o terminowe zakończenie całego projektu.
Riigikogu, estoński parlament, podczas spotkania komisji ds. kontroli budżetu państwa, omawiał ryzyko opóźnień z łotewskimi politykami oraz przedstawicielami Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. „Projekt wymaga skuteczniejszego zarządzania między państwami i formalnych gwarancji, aby estońscy podatnicy mieli pewność, że inwestycje są bezpieczne i że Łotwa zrealizuje swoje zobowiązania” - stwierdził Urmas Reinsalu, przewodniczący komisji i szef partii Isamaa.
Minister infrastruktury Kuldar Leis zwraca uwagę, że głównym zagrożeniem jest możliwość wycofania się jednego z rządów z budowy, ale zarówno Łotwa, jak i Litwa zapewniają, że prace będą kontynuowane zgodnie z harmonogramem. Państwa przygotowują także wspólny zakup taboru, a obowiązujące trójstronne porozumienie ma gwarantować realizację inwestycji do końca dekady.
Wyższe koszty łotewskich przetargów, sięgające około jednej trzeciej więcej niż w Estonii, wynikają z większego ryzyka i mniejszego doświadczenia w prowadzeniu projektu. Dyrektor techniczny Rail Baltic Estonia, Lauri Ulm, wskazuje, że trudniejsze warunki geotechniczne również wpływają na wyższą wycenę robót. Na dokończenie estońskiego odcinka brakuje 1,2 miliarda euro, przy całkowitym koszcie projektu szacowanym w 2024 roku na 3,1 miliarda euro w cenach sprzed dwóch lat. Kuldar Leis informuje, że brakujące środki planowane są z kolejnego budżetu Unii Europejskiej, a część funduszy może być dostępna już w latach 2026–2027, co pozwala utrzymać tempo budowy.