Wiadomości

Dalsze konsekwencje wycieku danych na Łotwie

Zdjęcie: Pixabay

Dalsze konsekwencje wycieku danych na Łotwie

Andrzej Widera

20-08-2026 09:19

Do fali dymisji w zarządzie łotewskiej Dyrekcji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego doszło w wyniku wycieku danych osobowych z rejestru państwowego. Stanowiska opuścili wszyscy członkowie rady nadzorczej oraz pełny skład zarządu na czele z Aivarsem Aksenoksem, który jeszcze niedawno wykluczał ustąpienie przed zakończeniem wyjaśniania sprawy.

Zmiana władz państwowej spółki nastąpiła pod naciskiem politycznym oraz po wszczęciu przez Prokuraturę Generalną i policję oficjalnego śledztwa w sprawie zaniedbań i nieuprawnionego dostępu do systemów cyfrowych. Zdarzenie z pierwszej połowy sierpnia, w wyniku którego skradziono dane 1,2 miliona obywateli i 200 tysięcy firm z ostatnich osiemnastu lat, doprowadziło do podjęcia natychmiastowych kroków prawnych i kontrolnych przez resort transportu.

Problem odpowiedzialności za złamanie zabezpieczeń stał się powodem ostrych sporów między odwołanym kierownictwem a władzami oraz dostawcą usług teleinformatycznych, firmą Tet. Zgodnie z relacją byłego szefa spółki, wykonawca zewnętrzny nie wywiązał się z całodobowego nadzoru sieci w dni wolne od pracy, kiedy doszło do włamania. „Najbardziej logiczne byłoby przeanalizowanie i zbadanie wszystkiego. Presja była jednak taka, że nawet na to nie pozwolono” – oświadczył Aivars Aksenoks.

Tłumaczenia te zostały stanowczo odrzucone przez przedstawicieli rządu, którzy podkreślili, że zlecanie zadań na zewnątrz nie zwalnia instytucji z dbałości o kluczowe rejestry. „Podstawowym elementem funkcjonowania każdej instytucji czy spółki państwowej jest to, że za fundamentalne kwestie odpowiada ona sama oraz jej zarząd. Nie akceptuję postawy Aksenoksa, że u nas wszystko było w porządku, a wszyscy inni są nieostrożni” – podkreślił prezydent Edgars Rinkēvičs. Z kolei premier zwrócił uwagę na lekceważenie wcześniejszych ostrzeżeń w sektorze publicznym. „Mieli wszelkie zasoby, środki finansowe i specjalistów. W przypadku tej instytucji widzimy jednak typową pychę i zaniedbanie” – zaznaczył premier Andris Kulbergs.

Kwestie cyfrowego bezpieczeństwa państwa oraz konsekwencje wycieku poddano szczegółowej analizie podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak zauważono, połączenie skradzionych baz z jawnymi deklaracjami majątkowymi urzędników stwarza realne zagrożenie dla stabilności kraju, co skłoniło władze do rozważenia ograniczenia dostępu do oświadczeń majątkowych.


opr. wł.
Wirtualna kawa za pomocą portalu suppi.pl:
Wspieraj nas na suppi.pl
Aby dostarczać Państwu rzetelne informacje zawsze staramy się je sprawdzać w kilku źródłach. Mimo to, w dzisiejszych trudnych czasach dla prawdziwych wiadomości, apelujemy, aby zawsze do każdej takiej informacji podchodzić krytycznie i z rozsądkiem, a takze sprawdzać na własną rękę. W razie zauważonych błędów prosimy o przysłanie informacji zwrotnych na adres email redakcji.