Zdjęcie: Pixabay
19-08-2026 09:14
Estońskie organy ścigania prowadzą śledztwo w sprawie pożaru budynku użytkowanego przez przedsiębiorstwo branży zbrojeniowej Milrem Robotics w tallińskiej dzielnicy Lasnamäe. Policja w w wyniku szybkiego śledztwa ustaliła sprawców i prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskami o ich aresztowanie. Co ciekawe, z dotychczasowych ustaleń wynika, że w sprawę zamieszani są mieszkańcy Łotwy. Śledczy sprawdzają obecnie ewentualne motywy działania sprawców, w tym hipotezę zakładającą próbę sabotażu. Władze poważnie analizują wersję, według której za podpaleniem mogą stać rosyjskie służby specjalne.
Zdaniem przedstawicieli estońskich służb obiekty sektora obronnego oraz kluczowych usług wymagają szczególnej ochrony fizycznej i cyfrowej, co wpisuje się w obserwowany w całej Europie wzrost liczby dywersji i ataków fizycznych. "Jeśli celem tego czynu było zastraszenie Estonii, skłócenie ludzi lub skłonienie nas do rezygnacji ze wspierania Ukrainy, to się to nie uda" – powiedział premier Kristen Michal. Przedstawiciele władz podkreślają przy tym stanowczość w ochronie obywateli i krajowego bezpieczeństwa. Szef służby bezpieczeństwa Kapo, Margo Palloson, zapewnił z kolei, że ogólny poziom zagrożenia w kraju nie uległ zmianie, choć w długiej perspektywie należy brać pod uwagę ryzyko incydentów bez użycia siły zbrojnej ze strony Rosji.
Choć nie jest to powiązane zdarzenia, to jednak warto odnotować, że wczoraj doszło do zakłóceń w komunikacji kolejowej we wschodniej części Estonii na trasie między stacjami Kohtla-Nõmme i Püssi, gdzie w nocy zerwano budowaną sieć zasilającą. Wiszące przewody zablokowały przejazd pociągów, wymuszając poranne wstrzymanie ruchu w kierunku Jõhvi oraz Narwy. Poważne opóźnienia dotknęły pasażerów państwowego przewoźnika Elron.
Funkcjonariusze wykluczyli jednak w tym przypadku podłoże polityczne lub sabotażowe. "Z posiadanych obecnie informacji wynika, że mamy do czynienia z kradzieżą i nie mamy powodów przypuszczać ani podejrzewać, że mógł to być sabotaż" – stwierdził szef posterunku policji w Jõhvi. Policjant doprecyzował, że była to już trzecia kradzież kabli na linii kolejowej w jego rejonie w ciągu ostatniego miesiąca, zmotywowana chęcią zysku.