Zdjęcie: Robin Jarsson Flickr
14-07-2026 12:49
Według "Postimees", nietypowe manewry wojskowe na jeziorze Pejpus, przez którego środek przebiega granica estońsko-rosyjska, wywołały poruszenie w estońskich resortach siłowych. Rosyjskie wojsko przeprowadziło tam ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji, nie przekazując stronie estońskiej żadnego wcześniejszego powiadomienia. Co warte zauważenia, to po raz kolejny, estońskie władze powiadomiły o tym incydencie dopiero kilka dni po fakcie.
Sytuację, do której doszło 9 lipca, estońskie służby zinterpretowały jako ćwiczenie walki z dronami nawodnymi, ponieważ żołnierze strzelali do ruchomego celu umieszczonego na wodzie. To pierwszy przypadek w historii, kiedy Rosja zdecydowała się na użycie broni bezpośrednio na akwenie, a nie na lądowej części pasa przygranicznego. Estoński minister obrony Hanno Pevkur ujawnił, że tamtejsze służby określiły jednostkę odpowiedzialną za te działania, jednak odmówił upublicznienia jej nazwy. Szef resortu powiązał nagłe ćwiczenia ze specyficznymi problemami logistycznymi po drugiej stronie granicy, sugerując wręcz panikę i chaos w rosyjskich strukturach bezpieczeństwa.
„Mamy informacje, że kryzys paliwowy dotknął już nawet rosyjską straż graniczną – wokół swoich posterunków koszą już trawę za pomocą zwykłych kos” – stwierdził Pevkur, wskazując, że to właśnie te kłopoty oraz trudne warunki pogodowe w Zatoce Fińskiej mogły zmusić Rosjan do przeniesienia ćwiczeń na jezioro Pejpus. Z kolei minister spraw wewnętrznych Igor Taro ocenił to wydarzenie jako celową prowokację, wpisującą się w stały schemat testowania granic i procedur bezpieczeństwa wolnego świata przez wschodniego sąsiada.
Mimo braku oficjalnego zawiadomienia ze strony Moskwy, estoński Departament Policji i Straży Granicznej na bieżąco kontrolował sytuację na jeziorze, które stanowi jednocześnie zewnętrzną granicę Unii Europejskiej. Przedstawiciele południowego okręgu straży granicznej zapewnili, że choć odgłosy wystrzałów były wyraźnie słyszalne po estońskiej stronie, to codzienne procedury monitoringu pozwoliły na zachowanie pełnej kontroli nad sytuacją.
Co ciekawe, tego samego dnia nad graniczną rzeką Narwą Rosjanie wypuścili balon zwiadowczy wyposażony w aparaturę szpiegowską, który zniknął następnego dnia wieczorem. Estońskie MSW apeluje jednak o zachowanie spokoju i ignorowanie zagranicznych spekulacji medialnych. Igor Taro podkreślił, że choć incydenty są skrupulatnie rejestrowane, to obywatele nie mają powodów do obaw, a estońskie służby wyciągają z tych prowokacji odpowiednie wnioski obronne.