Zdjęcie: Pixabay
19-10-2026 08:48
W sobotę kilkaset osób protestowało przed siedzibą Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej, domagając się dymisji Witalija Kliczki, mera stolicy Ukrainy. Zarzucali władzom stolicy zaniedbania w przygotowaniach do zimy, brak schronów, niszczenie terenów zielonych i zabytków oraz nieprawidłowe wydawanie pieniędzy publicznych. Żądali również audytu miejskich przedsiębiorstw, poprawy funkcjonowania komunikacji i rezygnacji z podwyżek opłat za wodę.
Manifestację zapowiedziano 12 października. Uczestnicy trzymali transparenty wzywające Kliczkę do odejścia i domagali się rozliczenia władz z przygotowań do zimy oraz wydatków budżetowych. Niezadowolenie wzbudziły także inne działania służb miejskich, podczas prac przy budowie magistrali ciepłowniczej na osiedlu Teremky. Jedna z mieszkanek, która ucierpiała podczas starcia z policją 27 września, wskazywała również na przerwy w dostawach prądu i wody. Wśród protestujących pojawili się też zwolennicy mera, którzy bronili jego działań.
Kliczko odrzucił oskarżenia, określając je jako bezpodstawne. Twierdził też, że krytyka jest nagłaśniana przez media powiązane z obozem władzy. Tymczasem prezydent Wołodymyr Zełenski zarzucał władzom stolicy niewystarczające przygotowania do zimy i możliwych przerw w dostawach energii. W minionym tygodniu poinformował o wyznaczeniu Kijowowi dodatkowych zadań w związku z niewykonaniem niezbędnych działań. 1Natomiast w piątek rozpoczęto ogrzewanie szpitali, szkół i przedszkoli, jednak z powodu uszkodzeń elektrociepłowni z powodu rosyjskich ataków, ciepło nie docierało jeszcze do mieszkańców niektórych dzielnic Kijowa.
Odwołanie mera wymaga spełnienia określonych warunków prawnych. Jak wyjaśnił Pawło Romaniuk, doradca prawny sieci obywatelskiej OPORA, Rada Miasta Kijowa może pozbawić Kliczkę urzędu, jeśli narusza on konstytucję, prawa obywateli lub nie wykonuje powierzonych mu obowiązków. Decyzję musi poprzeć co najmniej 80 ze 120 radnych. Sam konflikt polityczny lub niezadowolenie z pracy mera nie wystarczą. Możliwe jest również odwołanie z inicjatywy mieszkańców, ale w ciągu 30 dni trzeba zebrać co najmniej 365 162 podpisy, które następnie podlegają weryfikacji.
Prezydent może odwołać Kliczkę ze stanowiska szefa Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej, jeśli otrzyma odpowiedni wniosek rządu. Nie oznaczałoby to jednak utraty funkcji mera, na którą Kliczkę wybrali mieszkańcy. Wybory nie mogą odbyć się w czasie stanu wojennego, a prezydent nie ma uprawnień do samodzielnego odwołania wybranego mera. W przypadku procedury odwoławczej ostateczna decyzja należałaby do władz partii UDAR, z której listy Kliczko startował w 2020 roku.
Gdyby Kliczko zrezygnował z urzędu, jego obowiązki powinien tymczasowo przejąć sekretarz Rady Miasta Kijowa. Stanowisko to pozostaje jednak nieobsadzone po odejściu Wołodymyra Bondarenki, dlatego radni musieliby najpierw wybrać następcę spośród własnego grona. Kandydat potrzebuje co najmniej 61 głosów w tajnym głosowaniu.