Zdjęcie: Flickr
15-10-2026 11:39
Przez królewieckie media przeszła fala alarmujących informacji, oczywiście wcześniej "przefiltrowana" propagandowo przez rosyjską agencję prasową, iż Estonia chce zamknąć zapasowy gazociąg prowadzący do eksklawy. Wiceszef komitetu spraw zagranicznych Dumy Państwowej Dmitrij Nowikow oświadczył, że Moskwa powinna zareagować na te zapowiedzi „skrajnie negatywnie”, zapowiadając jednocześnie stanowisko rosyjskiego MSZ.
Z kolei deputowana Swietłana Żurowa zarzuciła estońskim władzom celowe działanie na szkodę Rosji i nazwała planowaną blokadę krokiem nieuzasadnionym z punktu widzenia humanitarnego, usiłując przedstawić decyzję o odcięciu rezerwowego gazociągu jako wymierzoną w ludność cywilną. Przedstawiciele rosyjskich władz starają się jednocześnie pomniejszać znaczenie infrastruktury, podkreślając, że ze względu na jej rezerwowy charakter Rosja będzie unikać korzystania z tego odcinka. Wpisuje się to w stałą linię narracyjną Moskwy, która decyzje państw bałtyckich o odejściu od rosyjskich surowców i uszczelnianiu systemu energetycznego próbuje przedstawiać jako nieuzasadnione i wrogie gesty.
Należy tutaj wyjasnić, że przez południowo-wschodnią część Estonii przebiega 22-kilometrowy odcinek magistrali gazowej o średnicy 70 centymetrów, którego jedynym celem jest zapewnienie Rosji rezerwowego kanału dostaw surowca do obwodu królewieckiego. Choć Estonia oficjalnie zakazała importu rosyjskiego gazu jesienią 2022 roku w odpowiedzi na pełnoskalową agresję wobec Ukrainy, to infrastruktura umożliwiająca tranzyt do rosyjskiej eksklawy wciąż pozostaje sprawna. Surowiec przesyłany tą trasą nie trafia na rynek bałtycki, lecz służy do zasilania elektrowni w Królewcu.
Z ustaleń estońskich dziennikarzy wynika, że żaden z estońskich polityków odpowiedzialnych w ostatnich latach za sektor energetyczny nie miał wiedzy o funkcjonowaniu tego połączenia. Odcinek należący do estońskiego operatora sieci Elering był wykorzystywany przez stronę rosyjską na mocy dawnych umów w sytuacjach awaryjnych – gdy zablokowany był bezpośredni rurociąg przez Litwę lub tamtejszy pływający terminal. Mimo deklaracji o pełnej obronie terytorium i sprzeciwie wobec działań Rosji, w lipcu 2023 roku oraz ponownie jesienią 2024 roku przez granicę w pobliżu Luhamaa przepłynęło po pół terawatogodziny rosyjskiego gazu, co odpowiada około 15 procentom rocznego zużycia tego surowca w Estonii.
Ujawnienie sprawy wywołało natychmiastową reakcję najwyższych władz w Tallinnie. Premier Kristen Michal zapowiedział podjęcie kroków zmierzających do trwałego wyłączenia gazociągu z eksploatacji i polecił ministrowi energii i środowiska Erkkiemu Keldo przeprowadzenie uzgodnień z Łotwą, na której terytorium znajduje się zawór odcinający przepływ. Jeżeli porozumienie z sąsiednim krajem nie dojdzie do skutku, szef estońskiego rządu nie wyklucza wprowadzenia jednostronnych sankcji zakazujących tranzytu.
Obecnie rosyjski gaz nie płynie przez estońskie terytorium, jednak Rosja wciąż posiada prawną możliwość rezerwacji przepustowości sieci. Zgodnie z oceną ekspertów o ostatecznym zamknięciu magistrali muszą zadecydować politycy. Minister Erkki Keldo zwrócił jednocześnie uwagę, że decyzja o zamknięciu rury może zostać wykorzystana przez Moskwę do działań w ramach wojny informacyjnej wymierzonej w państwa bałtyckie, dlatego formalne uzgodnienia z Rygą mają nastąpić po uformowaniu się tam nowego rządu.