Zdjęcie: Twitter / X
14-10-2026 13:35
Jak wiadomo, odpowiedzialność za niedawny incydent na granicy białorusko-łotewskiej wzięła na siebie dotąd nieznana organizacja „Czarne Rusy”. Do zdarzenia doszło w nocy z 5 na 6 października, kiedy uzbrojona grupa podjęła próbę nielegalnego przerzucenia 20 migrantów na terytorium Łotwy. Po odparciu ataku przez łotewskich żołnierzy, sprawcy ponownie przekroczyli granicę, niszcząc szafę rozdzielczą oraz kradnąc kamery monitoringu, po czym wycofali się na Białoruś.
Jak podaje portal "Zerkalo", w opublikowanym w sieci nagraniu zamaskowany mężczyzna o pseudonimie Nieman oświadczył, że dywersja była jedynie sprawdzianem gotowości służb i zapowiedział kolejne akcje na innych odcinkach granicy Unii Europejskiej. Eksperci NATO oraz łotewskie władze wskazują, że operacja ma charakter prowokacji i nie mogła odbyć się bez wiedzy i wsparcia rosyjskich lub białoruskich służb specjalnych. Z kolei Łukaszenka kategorycznie odrzucił te oskarżenia, określając całe zdarzenie jako łotewską inscenizację.
Niezależne dochodzenie cyfrowe przeprowadzone przez portal „Ważne Istorie” ujawniło jednak, że struktura organizacyjna „Czarnych Rusów” została stworzona sztucznie w celach dezinformacyjnych. Analiza danych internetowych wskazuje na masowe wykorzystanie narzędzi AI do tworzenia propagandy i manipulowania zasięgami w mediach społecznościowych. Co ciekawe, w kodzie źródłowym strony internetowej formacji odnaleziono techniczne instrukcje deweloperskie w języku ukraińskim. Eksperci zaznaczają jednak, że obecność tych śladów nie pozwala na jednoznaczne wskazanie autorów operacji, gdyż może to być celowa prowokacja mająca na celu odwrócenie uwagi od rzeczywistych mocodawców.