Zdjęcie: Pixabay
13-02-2026 10:00
Władze Mołdawii zapowiadają utworzenie specjalnego funduszu, z którego finansowane byłyby inwestycje społeczne i infrastrukturalne w regionie Naddniestrza. Środki mają pochodzić zarówno od partnerów zagranicznych, jak i z krajowych zasobów, w tym z podatków uiszczanych przez przedsiębiorców oraz mieszkańców Naddniestrza korzystających z usług państwa mołdawskiego.
Przewodniczący parlamentu Igor Grosu podkreślił, że osoby zamieszkujące Naddniestrze powinny partycypować w kosztach funkcjonowania państwa na takich samych zasadach jak obywatele z prawego brzegu, jeśli oczekują porównywalnych warunków życia. Jak zaznaczył, opłaty związane z rejestracją pojazdów czy formalnościami celnymi przy imporcie i eksporcie mogłyby zasilać nowy fundusz. Zwrócił też uwagę, że około 70 tysięcy mieszkańców regionu korzysta z polis ubezpieczeń społecznych finansowanych przez państwo mołdawskie, co – jego zdaniem – oznacza konieczność współodpowiedzialności finansowej.
Zgromadzone środki miałyby zostać przeznaczone między innymi na modernizację szkół, przedszkoli, infrastruktury oraz projekty poprawiające efektywność energetyczną. Grosu wskazał, że jednym z pierwszych zastrzyków finansowych mogłoby być 60 milionów euro przekazane przez Unię Europejską na zarządzanie kryzysem energetycznym na początku ubiegłego roku.
Na razie nie wiadomo, czy władze w Tyraspolu zaakceptują propozycję. Były wicepremier ds. reintegracji, ekspert w sprawie Naddniestrza Alexandru Flenchea ocenił, że inicjatywie brakuje jasno określonego celu politycznego. „Na pierwszy rzut oka nie widać, dokąd ten proces ma prowadzić, zwłaszcza w kontekście reintegracji kraju” – stwierdził, dodając, że wsparcie społeczne i infrastrukturalne to tylko część wyzwań związanych z zarządzaniem państwem. Wyraził również przypuszczenie, że administracja w Tyraspolu najprawdopodobniej nie podejmie współpracy z Kiszyniowem, choć niedawno zwróciła się o wznowienie rozmów w formacie „5+2”.