Zdjęcie: Pixabay
12-02-2026 13:00
Lawinowy wzrost zainteresowania mołdawskim obywatelstwem skłonił władze w Kiszyniowie do zaostrzenia przepisów i procedur weryfikacyjnych. Jak poinformował dyrektor Agencji Usług Publicznych Mircea Eșanu, obecnie ponad 80 procent wniosków pochodzi z kierunku wschodniego, przede wszystkim z Federacji Rosyjskiej, z Ukrainy oraz z Naddniestrza.
Według danych przedstawionych przez urzędnika, po wybuchu wojny na Ukrainie liczba podań wyraźnie wzrosła. „W latach 2024–2025, w porównaniu z 2020 rokiem, liczba wniosków podwoiła się. Mamy już drugi rok z rzędu, gdy zbliżamy się do 12 tysięcy zgłoszeń rocznie” – powiedział Eșanu. Jak zaznaczył, motywacje są różne: część osób ucieka przed wojną, inni przed reżimem totalitarnym, a niektórzy szukają sposobów obejścia prawa.
W odpowiedzi na rosnącą liczbę zgłoszeń instytucja nasiliła kontrole dokumentów. W 2025 roku spośród około 12 tysięcy spraw wykryto ponad 400 potwierdzonych przypadków fałszerstw, a kolejne pozostają w trakcie analizy. Dyrektor zwrócił uwagę, że znacząca część wnioskodawców pochodzi z Naddniestrza, obszaru pozostającego poza konstytucyjną kontrolą władz w Kiszyniowie. „Nie wiemy, ile dzieci się tam urodziło, dlatego próby oszustw przybierają różne formy i prowadzimy znacznie więcej kontroli” – wyjaśnił.
Przewaga wniosków z państw wschodnich stała się impulsem do zmian legislacyjnych. Nowelizacja ustawy o obywatelstwie Mołdawii, która weszła w życie 24 grudnia 2025 roku, zaostrza procedurę jego uzyskania. Kandydaci muszą wykazać się znajomością języka rumuńskiego oraz Konstytucji, a także przejść bardziej rygorystyczne kontrole pod kątem nadużyć. Eșanu podkreślił przy tym, że w wyniku zaostrzenia przepisów utrudnienia mogą odczuć również osoby, które „nie stanowią żadnego zagrożenia”.