Zdjęcie: Flickr
03-08-2026 08:43
Przyszłość jedynego otwartego dotąd przejścia na granicy łotewsko-białoruskiej stanie się przedmiotem obrad tamtejszego parlamentu. Saeima ma zdecydować o dalszych zasadach obsługi ruchu w odpowiedzi na rosnącą falę nielegalnej migracji z Białorusi. Sytuacja wywołuje reakcję łańcuchową w całym regionie – litewski rząd zapowiedział już możliwość przywrócenia kontroli na drogach wjazdowych z Łotwy, aby wyłapywać nielegalnych migrantów. Bezpośrednim powodem obecnego zamieszania stało się nagłe wstrzymanie odpraw na przejściu Pāternieki.
Oficjalny komunikat władz w Rydze nadal mówi o awarii systemów informatycznych, która uniemożliwiła dalszą pracę służb. Pojawiają się jednak doniesienia sugerujące, że decyzję o blokadzie podjęto ręcznie, mimo sprawnie działających programów. Co ciekawe, media państwowe od kilku dni nie komentują sytuacji poprzestając tylko na podaniu informacji o decyzji resortu. Szef resortu spraw wewnętrznych Jānis Dombrava ogłosił zamknięcie granicy w mediach społecznościowych, przypominając o swoich wcześniejszych apelach do obywateli o rezygnację z podróży na Białoruś. W efekcie tej decyzji przed szlabanami utknęli kierowcy pojazdów ciężarowych. Rzeczniczka łotewskiej Straży Granicznej Kristīne Pētersone wyjaśniła, że wielu z nich nie ma możliwości skorzystania z alternatywnych tras przez Litwę, ponieważ w dni wolne od pracy nie są w stanie zmienić dokumentów przewozowych wymagających odprawy w konkretnym miejscu.
Mimo wstrzymania ruchu przed przejściem szybko utworzyły się zatory. Kierowcy, którzy spędzili na pasie neutralnym ponad dobę, ostatecznie zostali odprawieni i wpuszczeni do Unii Europejskiej. Dla osób czekających w kolejce decyzja o zamknięciu przejazdu była całkowitym zaskoczeniem. „W ogóle nie otrzymaliśmy żadnych powiadomień. Nikt nic nie wiedział. Przyjechaliśmy wczoraj, stanęliśmy w kolejce, a dzisiaj rano ogłoszono, że granica jest zamknięta, przy czym nikt nie wie, na jak długo” – powiedział kierowca ciężarówki z Jūrmali. Jak już wspominaliśmy, ruch ten jest najprawdopodobniej próbą wymuszenia na reżimie Łukaszenki ograniczenia napływu nielegalnych migrantów.