Zdjęcie: Oleksandr Gusev Flickr
04-04-2025 09:18
Na łamach "Ukraińskiej Prawdy" pojawił się artykuł, który zadaje pytanie co dzieje się z środkami na obronę. W obliczu słabnącego wsparcia ze strony zagranicznych partnerów, Ukraina coraz mocniej zmuszona jest opierać się na własnym potencjale zbrojeniowym. „Nie ma na to ochoty” – tak Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów USA, skwitował możliwość nowego pakietu pomocy dla Ukrainy. Podobnie niepewny los czeka europejskie 40 miliardów euro – przeciwko finansowaniu wystąpiły m.in. Włochy, Hiszpania i Portugalia.
Na froncie brakuje niezbędnego uzbrojenia, mimo że ukraiński przemysł zbrojeniowy dysponuje ogromnym niewykorzystanym potencjałem. Według szacunków Technologicznych Sił Ukrainy, z powodu braku państwowych kontraktów w 2024 roku ukraińskie fabryki mogłyby wyprodukować 1,7 miliona dronów i systemów walki elektronicznej – ale tego nie zrobiły.
Środki na finansowanie produkcji mogłyby pochodzić chociażby z nałożonych na nieuczciwych dostawców kar w wysokości 18,5 miliarda hrywien za nieterminowe dostawy broni. Alternatywą byłoby odzyskanie 51 miliardów hrywien z przeterminowanych zobowiązań dostawców, którzy otrzymali płatności, ale nie dostarczyli sprzętu na front. Te pieniądze, które powinny były zostać przeznaczone na zakup uzbrojenia, pozostają poza budżetem obronnym, mimo że terminy realizacji kontraktów dawno minęły – niektóre z nich sięgają jeszcze 2022 roku.
Dla porównania, suma 51 miliardów hrywien to trzykrotność środków zgromadzonych przez największą ukraińską organizację wolontariacką „Powróć Żywym” w całym okresie jej działalności. Mimo że zgodnie z prawem dostawcy, którzy nie wywiązali się z kontraktów, powinni zapłacić kary, Ministerstwo Obrony nie wykazuje większej inicjatywy w egzekwowaniu tych należności. Przykładem skutecznego działania może być wspomniana fundacja „Powróć Żywym”, której udało się odzyskać 14,9 miliona hrywien z nałożonych kar, a środki te zostały przeznaczone na wsparcie Sił Zbrojnych Ukrainy. Tymczasem Ministerstwo Obrony, zamiast domagać się pełnej kwoty 18,5 miliarda hrywien od dostawców, odzyskało zaledwie 742 miliony – co stanowi około 4% należnych środków.
Chaos w zamówieniach publicznych jest wynikiem braku odpowiednich mechanizmów kontroli oraz opóźnień w tworzeniu specjalistycznej Agencji Zamówień Obronnych (AOZ). Przed jej powstaniem w 2023 roku zakupy broni prowadził Departament Polityki Wojskowo-Technicznej (DWT), który niejednokrotnie był przedmiotem śledztw dotyczących nieprawidłowości finansowych. W latach 2022-2023 departament ten zarządzał budżetem na poziomie 404 miliardów hrywien, jednak wiele kontraktów okazało się nieterminowych, a broń nigdy nie trafiła na linię frontu.
Sytuacja pogorszyła się, gdy Ministerstwo Obrony zdecydowało się na wieloletnie kontrakty, ignorując weryfikację dostawców. W efekcie część firm nie wywiązała się z umów, a broń, za którą zapłacono już w latach 2022-2023, do dziś nie została dostarczona. W sumie, według raportów Ministerstwa Obrony, przeterminowane długi na dostawy uzbrojenia sięgają 51 miliardów hrywien, natomiast dodatkowe 72 miliardy hrywien stanowią kontrakty zawarte rok temu lub wcześniej, w ramach których broń do tej pory nie trafiła na front. Wśród przykładów niegospodarności warto wspomnieć aferę związaną z „Lwowskim Arsenałem” – 1,5 miliarda hrywien zniknęło, a amunicji nie dostarczono. Nowo utworzona Agencja Zakupów Obronnych (АОZ) także nie uchroniła się od kontrowersji – większość przeterminowanych kontraktów została podpisana jeszcze przed jej powstaniem, ale i po jej utworzeniu długi nadal rosły.
Pomimo rosnącego kryzysu, Ministerstwo Obrony nie przedstawiło danych dotyczących liczby pozwów przeciwko nieuczciwym dostawcom. Co więcej, do tej pory nie przeprowadzono niezależnego audytu zbrojeniowych zakupów dokonanych w latach 2022-2023, opiewających na setki miliardów hrywien. Rachunkowa Izba Ukrainy początkowo rozpoczęła kontrolę efektywności wydatków na broń, ale szybko ograniczyła zakres audytu do oceny formalnych procedur, unikając analizy realnego wykorzystania środków.
Wielu ekspertów sugeruje, że kompleksowa kontrola mogłaby ujawnić powiązania pomiędzy decydentami a dostawcami, zwłaszcza że w procesie zakupów w latach 2022-2023 uczestniczył ówczesny wiceminister Denis Szarapow – biznesowy partner szefa Biura Prezydenta Andrija Jermaka. Wcześniej Szarapow był zamieszany w aferę z zakupem zimowych kurtek dla wojska od firm o wątpliwej reputacji.
Jedyną nadzieją dla ukraińskiej armii wydaje się rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego. Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, podczas posiedzenia Rady Ukraina-NATO w Brukseli podkreślił, że kraj produkuje obecnie miliony dronów rocznie i staje się coraz bardziej samowystarczalny w zakresie uzbrojenia. Ukraina przeznacza 26% swojego budżetu na obronność, a według najnowszych danych poziom samowystarczalności w zakresie produkcji broni wynosi już 40% i nadal rośnie. Wzrost produkcji dronów oraz systemów dalekiego zasięgu, w tym rakiet balistycznych, ma kluczowe znaczenie dla przyszłej obronności kraju. Ministerstwo Obrony podaje, że w 2025 roku ukraińska armia będzie otrzymywać nawet 200 tysięcy dronów miesięcznie. Ostatnie testy wykazały, że jeden z nowych ukraińskich dronów osiągnął zasięg 3000 km, co stanowi ważny krok w rozwoju technologii wojskowej.
Mimo tych osiągnięć, brak skutecznego zarządzania funduszami oraz nierozliczone kontrakty pozostają poważnym problemem. Ukraina stoi przed koniecznością wprowadzenia reform, które zapewnią przejrzystość i efektywność w wydatkach na obronność, ponieważ każda hrywna wydana bez kontroli oznacza potencjalne osłabienie frontu.