Zdjęcie: Wikipedia
10-04-2026 08:19
Podobnie jak to było w czasie zaborów, jak i szczególnie w okresie trwania ZSRR, kościół grekokatolicki na Białorusi znów przechodzi przez próbę represji reżimu Łukaszenki. Jak donosi białoruski portal katolik.life, kościół w obwodzie brzeskim przestał formalnie istnieć po serii dotkliwych decyzji administracyjnych, które doprowadziły do wykreślenia wszystkich tamtejszych wspólnot z rejestru związków wyznaniowych.
Proces ten zwieńczyło orzeczenie Sądu Najwyższego z 9 kwietnia. Sędziowie odrzucili skargę parafii pw. Świętych Braci Apostołów Piotra i Andrzeja w Brześciu, podtrzymując tym samym wcześniejszy wyrok o jej likwidacji. Choć sprawa dotyczy fundamentalnych praw wiernych, ani administracja państwowa, ani oficjalne kanały kościelne nie wydały w tej kwestii żadnego komunikatu.
Obecnie sytuacja wyznawców obrządku wschodniego w tej części kraju jest bezprecedensowa, ponieważ delegalizacja objęła cały obwód graniczący z Polską. Poza Brześciem zlikwidowano także parafię w Baranowiczach oraz placówkę w Iwacewiczach. O ile w przypadku tej ostatniej powodem było niedopełnienie formalności związanych z nowymi przepisami, o tyle w Brześciu i Baranowiczach walka o przetrwanie toczyła się przed sądem. Wierni, którzy analizowali dokumentację procesową, natrafili na niepokojące uzasadnienie: „W jednym z orzeczeń dostrzeżono sformułowanie o rzekomym zagrożeniu dla interesów narodowych” – przekazują lokalne źródła.
Dla lokalnych społeczności wyrok oznacza paraliż życia religijnego. Prawo zakazuje im teraz organizowania własnych nabożeństw oraz wspólnej modlitwy w budynkach, które dotąd pełniły funkcję świątyń. Niepewny jest też los majątku – trwają próby ratowania nieruchomości poprzez przepisywanie ich na osoby prywatne. Na ten moment unici zmuszeni są korzystać z gościnności kościołów rzymskokatolickich, gdzie uczestniczą w mszach odprawianych w obrządku łacińskim.
Cały proces represjonowania wiernych grekokatolików z przestrzeni publicznej zbiegł się w czasie z objęciem funkcji przez nowego nuncjusza apostolskiego na Białorusi. Arcybiskup Antejo Ceffalio, będący dyplomatycznym przedstawicielem Watykanu, sam jest duchownym tradycji wschodniej (wywodzi się z Kościoła italo-albańskiego). Mimo tak symbolicznej obsady placówki dyplomatycznej, sytuacja wiernych uległa drastycznemu pogorszeniu. Grekokatolicy nie tracą jednak nadziei na przetrwanie i liczą, że w przyszłości uda im się wypracować porozumienie pozwalające na ponowną rejestrację ich placówek.