Zdjęcie: Wikipedia
25-06-2026 11:48
Jak podały media lokalne, wczoraj w Królewcu odbył się panel dyskusyjny zorganizowany w ramach Forum Wałdajskiego – prestiżowego rosyjskiego klubu dyskusyjnego, wykorzystywanego przez Kreml do legitymizowania swojej polityki zagranicznej. Głównym tematem debaty, w której wzięli udział prokremlowscy politolodzy i naukowcy, było rzekome pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego oraz całkowity impas w relacjach między Rosją a Europą. Przekaz płynący z konferencji wpisywał się w klasyczne schematy tamtejszej propagandy, mającej na celu przedstawienie Rosji jako strony zagrożonej.
Głównym punktem wyjścia dla budowania narracji o „oblężonej twierdzy” było wystąpienie Andrieja Klemieszewa, doktora nauk politycznych i prezydenta Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego im. Immanuela Kanta. Klemieszew obarczył winą za wzrost napięcia w regionie państwa zachodnie, wskazując na niedawne wstąpienie Szwecji i Finlandii do NATO. W swojej wypowiedzi uzależnił losy Królewca od rozwoju sytuacji na Ukrainie, pomijając fakt, że to rosyjska agresja wywołała obecny kryzys. Ponadto powołał się na bliżej nieokreślonych „ekspertów z krajów nadbałtyckich”, którzy mają rzekomo uważać Królewiec za „beczkę prochu”. Naukowiec skupił się na strategicznym położeniu przesmyku suwalskiego oraz wrażliwości rosyjskiej infrastruktury, narzekając na konieczność tranzytu gazu przez Litwę i zależność od jednego kabla telekomunikacyjnego na dnie Bałtyku.
W drugiej części spotkania, poświęconej relacjom z Europą, głos zabrali moskiewscy filozofowie, którzy starali się dowieść, że winę za brak dialogu ponosi wyłącznie Zachód. Aleksander Giriński z Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie ogłosił, że współpraca kulturalna i intelektualna została całkowicie zerwana, a Europa posługuje się wyłącznie „językiem militarnej konfrontacji”, co jego zdaniem wyklucza jakikolwiek konstruktywny dialog w najbliższym czasie.
Z kolei politolog Borys Mieżujew uznał rozważania o dyplomacji za bezprzedmiotowe, wzywając w emocjonalnym tonie do „pomyślenia o duszy” i wzajemnym zrozumieniu, zamiast – jak to ujął – „strzelania rakietami nuklearnymi”. Jak zwykle, ta retoryka miała na celu odwrócenie ról i przedstawienie Rosji, która regularnie stosuje szantaż atomowy, jako państwa dążącego do pokoju w obliczu rzekomej agresji ze strony państw europejskich.