Zdjęcie: Wikipedia
30-10-2026 08:20
Rosja nie jest obecnie gotowa do rozpoczęcia pełnoskalowej wojny konwencjonalnej przeciwko państwom NATO, ale może nasilać działania hybrydowe, cyberataki i prowokacje na granicach - taką ocenę przedstawił prezydent Litwy Gitanas Nausėda po posiedzeniu Rady Obrony Państwa (VGT). Ograniczone możliwości rosyjskiej armii wynikają z jej zaangażowania w wojnę przeciwko Ukrainie. „Nie oznacza to jednak, że Rosja nie będzie stosować szerokiego wachlarza działań hybrydowych i cybernetycznych przeciwko państwom NATO” – powiedział prezydent.
Wilno przygotowuje się również na możliwość prowokacji granicznych. Nausėda przywołał incydent z początku października na granicy białorusko łotewskiej, gdzie zamaskowani mężczyźni towarzyszący migrantom weszli na terytorium Łotwy. „Nie można wykluczyć wtargnięć przez granicę i odpowiednio się do nich przygotowujemy” – zaznaczył.
Na posiedzeniu VGT ustalono też, iż od 2032 roku Litwa wprowadzi powszechny pobór do wojska. Liczba powoływanych ma wzrosnąć z ponad 5 tys. do około 7,5 tys. osób rocznie, natomiast kobiety nadal będą mogły zgłaszać się na ochotnika. Dodatkowy czas ma pozwolić armii przygotować miejsca zakwaterowania i wyszkolić ponad 300 instruktorów. Premier Mindaugas Sinkevičius przyznał, że chciał szybszej realizacji planu, ale uznał argumenty dowództwa wojskowego. „Powszechny pobór jest konieczny, ale trzeba go wprowadzić wtedy, gdy armia będzie gotowa, a żołnierze będą mieli odpowiednie warunki” – powiedział szef rządu. Reforma ma również poszerzyć możliwości służby, między innymi o szkolenie operatorów dronów i wsparcie straży granicznej.
Jednocześnie Wilno chce zwiększyć produkcję dronów dla Ukrainy. Propozycja przekazana Kijowowi określa możliwości litewskiego przemysłu, potencjalnych partnerów i planowane wielkości produkcji. Litwa przeznacza na pomoc Ukrainie co najmniej 0,25 proc. PKB rocznie, czyli według szacunków prezydenta około 230 do 240 mln euro. Co najmniej 150 mln euro z tej kwoty miałoby wspierać produkcję i dostawy dronów. „Będziemy produkować je sami, zamiast kupować na zagranicznych rynkach, a z czasem coraz większa część trafi również do naszej armii” – wyjaśnił Nausėda. Wartość kontraktów w pierwszym roku miałaby wynieść co najmniej 200 mln euro, a w kolejnych latach wzrosnąć do 800 mln euro.
Współpraca przemysłowa obejmuje co najmniej 9 kategorii dronów i urządzeń do ich zwalczania, ale jej rozwój hamowały dotąd między innymi problemy z uzyskaniem ukraińskich licencji na eksport technologii. W połowie października litewska firma Pekkla i ukraińska December One RND uzgodniły utworzenie na Litwie wspólnego zakładu produkującego sprzęt do walki elektronicznej i podzespoły do bezzałogowców. Litewska spółka zapewni rozwiązania techniczne i kontakty biznesowe, a ukraińska wniesie wiedzę specjalistyczną oraz doświadczenie produkcyjne. Nausėda liczy, że większa skala zamówień uczyni Litwę atrakcyjniejszym partnerem dla Ukrainy i pozwoli rozwinąć krajowe zdolności wytwarzania sprzętu wojskowego.