Zdjęcie: Pixabay
12-03-2026 11:00
Rozmowy dotyczące ewentualnego uwolnienia białoruskich więźniów politycznych nie należą do kluczowych priorytetów Stanów Zjednoczonych, dlatego ich ewentualne załamanie prawdopodobnie nie wywołałoby poważnej reakcji Waszyngtonu. Taką ocenę przedstawił analityk polityczny Artiom Szrajbman w dyskusji poświęconej zapowiedzi specjalnego wysłannika Donalda Trumpa do spraw Białorusi Johna Cole’a, który w grudniu 2025 roku mówił o możliwości zwolnienia nawet około tysiąca osadzonych z powodów politycznych.
Zdaniem eksperta porównania z działaniami USA wobec innych państw są w tym przypadku nieadekwatne. Interwencje czy presja wobec takich krajów jak Iran czy Wenezuela wynikały z zupełnie innych uwarunkowań politycznych i strategicznych. W przypadku Wenezueli znaczenie miały między innymi kwestie handlu narkotykami oraz znaczenie ropy naftowej, natomiast relacje z Teheranem od lat pozostają napięte z powodu fundamentalnych sporów, w tym programu nuklearnego. Na tym tle sytuacja Białorusi nie jest dla amerykańskiej administracji sprawą pierwszoplanową.
Szrajbman ocenił, że nawet jeśli rozmowy z Mińskiem zakończą się fiaskiem, konsekwencje mogą ograniczyć się jedynie do wygaszenia misji wysłannika USA. „Jeżeli Mińsk przestanie iść na ustępstwa i misja Cole’a zakończy się niepowodzeniem, Waszyngton może po prostu nie przedłużyć jej mandatu na kolejny rok. I na tym sprawa się zakończy” – stwierdził analityk. Według niego Donald Trump prawdopodobnie nie wracałby do tematu, o ile nie pojawiłaby się wyraźna presja, by ponownie się nim zająć.
Inaczej znaczenie potencjalnego porozumienia postrzegać ma Łukaszenka. Dla władz w Mińsku odblokowanie relacji z Waszyngtonem mogłoby oznaczać istotny sukces dyplomatyczny, a nawet szansę na bezpośredni kontakt z amerykańskim przywódcą. Ekspert podkreślił, że dla białoruskiego przywódcy takie gesty oznaczałyby wzmocnienie międzynarodowej legitymizacji oraz możliwość wykorzystania nowych kanałów politycznych.
Warto dodać, że kwestia sytuacji na Białorusi była również poruszana w ramach 61 sesji Rady Praw Człowieka ONZ. Przewodniczący centrum praw człowieka „Wiasna” i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Aleś Bialacki podkreślił tam znaczenie międzynarodowego monitoringu. „Nawet w czasie licznych kryzysów na świecie ważne jest, aby Białoruś pozostawała w centrum uwagi społeczności międzynarodowej, ponieważ sytuacja praw człowieka w kraju się pogarsza” – powiedział. Dodał, że codziennie odnotowywane są nowe przypadki represji politycznych, dlatego konieczne jest dalsze dokumentowanie naruszeń oraz utrzymanie mandatu niezależnych ekspertów i specjalnego sprawozdawcy ONZ, aby w przyszłości możliwe było pociągnięcie winnych do odpowiedzialności.