Zdjęcie: Wikipedia
17-02-2026 11:55
Sytuację gospodarczą kraju Łukaszenka określił jako zbliżoną do realiów wojennych, wskazując, że współczesne konflikty toczą się dziś przede wszystkim przy użyciu narzędzi ekonomicznych. Podczas przyjmowania sprawozdania rządu za 2025 rok podkreślił, że presja gospodarcza może prowadzić do utraty zasobów, wywoływać napięcia społeczne i zmuszać państwa do funkcjonowania według cudzych reguł.
Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczyły przemysłu. W drugiej połowie ubiegłego roku sektor ten notował ujemną dynamikę, a początek stycznia 2026 roku przyniósł dalszy spadek produkcji o 3,4 proc. Według przedstawionych danych niemal połowa przetwórstwa znajduje się w trudnym położeniu. Łukaszenka wskazał również na problemy ze sprzedażą na rynku rosyjskim, gdzie – jak mówił – sam resort przemysłu nie zrealizował planu przychodów w wysokości miliarda dolarów, a przedsiębiorstwa podległe ministerstwu znalazły się „w czerwonej strefie”.
Choć rolnictwo może pochwalić się rekordowym eksportem żywności wartym 10 mld dolarów oraz wzrostem produkcji zwierzęcej do poziomu 103 proc., ogólny wynik sektora tylko nieznacznie przewyższył rezultat z poprzedniego roku. Firmy rolne osiągnęły "dynamikę 102,7 proc.", co – jak zaznaczył Łukaszenka – potwierdza słuszność kursu na wielkopowierzchniowe gospodarstwa. Jednocześnie zwrócił uwagę na nieakceptowalny poziom padnięć zwierząt oraz chroniczne zadłużenie, które osłabiają pozytywny obraz branży.
Łukaszenka skrytykował rząd i Narodowy Bank Białorusi za nadmierne zadowolenie z rzekomej stabilności makroekonomicznej, twierdząc, że władze nie zagłębiają się wystarczająco w problemy poszczególnych sektorów i dużych przedsiębiorstw. Większość kluczowych wskaźników, takich jak PKB, eksport, inflacja, poziom zapasów czy koszty produkcji, znalazła się – jak stwierdził – w „czerwonej strefie”. Ostrzegł przy tym przed samozadowoleniem, przypominając wydarzenia z 2020 roku i podkreślając, że wewnętrzne zaniedbania mogą tworzyć podatny grunt dla kryzysów.
Znaczną część wystąpienia poświęcił również polityce zagranicznej. Poparł rosyjską propozycję integracji państw objętych sankcjami, wskazując, że na świecie bezpośrednimi sankcjami objętych jest około 50 krajów, a skutki pośrednie odczuwają setki kolejnych. Jak ujawnił, rosyjskie MSZ zwróciło się do niego jako przewodniczącego Najwyższej Rady Państwowej Państwa Związkowego z propozycją rozważenia takiej inicjatywy. „Gdybyśmy się zjednoczyli i uzgodnili wspólne działania, przestraszyliby się ci, którzy nałożyli na nas sankcje” – powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że Białoruś będzie kontynuować politykę wielowektorową, choć poza Rosją kierunki współpracy są ograniczone i przesuwają się w stronę Afryki oraz Azji. Mimo trudnych relacji z Unią Europejską podkreślił, że nie można rezygnować z Europy, określając Białoruś jako jej część.